wtorek, 18 grudnia 2012

Pamięć dźwiękowa

Zuzanka bardzo lubi zabawy z dźwiękami i kolorami. Gdy leży na pleckach pokazuję jej kosteczkę i delikatnie nią potrząsam. Maleństwo wpatruje się i nasłuchuje, a potem już wodzi wzrokiem w lewo i w prawo za poruszanym przedmiotem. I tak po kilkanaście razy, aż jej się znudzi - wtedy zmieniam dźwięk. W jednych kostkach jest piasek, w innych kamyczki, jakieś grubsze ziarna, kamienie. Kosteczki pochodzą z tego zestawu ale można je przygotować samodzielnie, np. wykorzystując pojemniczki z Kinder Niespodzianki czy jakieś małe słoiczki. Warto zrobić po dwa takie same dźwięki i oznaczyć je np. tym samym kolorem - w przyszłości takie kostki przydadzą się do ćwiczenia pamięci symultanicznej i sekwencyjnej.

Opisana zabawa stymuluje mózg maluszka do tworzenia nowych połączeń między neuronami (walor neurologiczny), rozwija spostrzeganie słuchowe i wzrokowe. Jest to też ćwiczenie fizjoterapeutyczne w przypadku kręczu szyi.

Więcej zabaw tutaj. A propos - dziś Zaneczka skończy 7 tygodni :)

ALL RIGHTS RESERVED

niedziela, 9 grudnia 2012

Sówkowe etui na komórkę

Dawno temu, kiedy jeszcze wiedziałam co to jest wolny czas ;), uszyłam kilka futerałów na komórki. Jeden z nich (kwiatowy) poszedł w świat bez fotografii, ostały się foteczki etui z sówkami:

Model sówki pochodzi stąd tęczowo. Z uwagi na kontrastową kolorystykę można - o zgrozo! - wykorzystać do stymulacji wzrokowej ;) W najbliższym czasie sporządziłabym harmonijkę z obrazkami do zawieszenia nad łóżeczkiem/wózkiem - tylko ten permanentny brak czasu :/

ALL RIGHTS RESERVED

czwartek, 15 listopada 2012

Zuzanka jest już z nami!

30 X 2012 o godz. 23.35 siłami natury przyszła na świat nasza córeczka - Zuzanna Olga :) Ważyła 2940g i mierzyła 54cm. Dostała 10 punktów w skali Apgar. Na pleckach ma tzw. plamę mongoloidalną, która świadczy o moich lub Jakubowych korzeniach wschodnich - czego to człowiek może się dowiedzieć od dziecka :)

Około 4-5 doby Maleńkiej odpadł już kikut pępkowy więc można ją kłaść na brzuszku i może ćwiczyć podnoszenie główki, a przy okazji leżenie na brzuszku dobrze robi na brzuszek.

Dziś, tzn. w środę pierwszy raz pokazałam Zuzance Aldonkę - wodziła za nią oczkami!!! Główką jeszcze nie ruszała, to był ruch samych gałek ocznych :) Łapiemy też kontakt wzrokowy i próbowałam grzechoczącego klocka do prawego uszka gdy leżała na lewym - nie odwróciła główki w jego kierunku, ale jakby nasłuchiwała, zatrzymała się (trzeba to jeszcze spróbować i baczniej obserwować).

W ten pon. musiałam wyjść do lekarza, zostawiłam ją na brzuszku z głową do ściany, a jak wróciłam główka była do pokoju - babcia mówi, że sama się odwróciła :)

Rączka Zuzi w dłoni taty. Zdjęcie ze szpitala jeszcze.

sobota, 27 października 2012

Karuzela

Wspominałam kilka razy o planach zrobienia własnej karuzeli nad łóżeczko Maleńkiej. Ale dostaliśmy gotową karuzelkę od mojej bratówki, z zabawkami przypinanymi na rzepy, pomyślałam więc, że można ją wykorzystać. Do agrafek przyszyłam materiał z rzepami, tak by zawiesić można było na karuzelce raz jedne, raz inne zabawki. Nie boję się, że Zuzanka zrobi sobie krzywdę, bo wyobrażam sobie stosować ten system tylko dla stymulacji wzrokowej. Do rączki dam jej zabawki bez agrafek.

Jednak efekt nie bardzo mi się podoba. Estetyczniej wyglądałaby konstrukcja karuzelki ze skrzyżowanych listewek. Tylko skąd je wziąć i kiedy B. będzie miał czas by się tym zająć?

Prototyp zawieszek i karuzelki póki co wygląda tak:








Przydałoby się zrobić jeszcze czwartą gwiazdeczkę i czwartą rybkę, bo stwierdzam, że same duże zabawki to za ciasno, bokami mogą być maleńkie a w środku coś większego.

ALL RIGHTS RESERVED

wtorek, 23 października 2012

Pielęgnacja Maluszka - myjki wielorazowe

Dolegliwości ostatniego miesiąca wciąż nie pozwalają mi na realizację poważniejszych projektów. Od kilku dni (jeśli nie tygodni!) zmagałam się wszakże z przygotowaniem pielęgnacyjnych akcesoriów dla Zuzanki, a dokładniej myjek wielorazowych - czegoś w tym stylu. Do tego celu potrzebne mi były dwie białe pieluszki flanelowe, igła, nici i plastikowe pojemniki. Zadanie polegało na wycięciu z pieluszek mniejszych kawałków (jedną pieluszkę podzieliłam na 12 części, drugą na 16) i obszyciu ich. Banalne? Tak, ale gdy brak maszyny do szycia, a ręce spuchnięte, to dosyć czasochłonne ;) W każdym razie w końcu się z tym uporałam, a efekt finalny jest taki:






W oliwkowym pudełku 16 mniejszych myjek, w niebieskim 12 większych, a biały pojemnik na ciepłą wodę. Ciekawe czy faktycznie się przydadzą!


ALL RIGHTS RESERVED

środa, 17 października 2012

Zasłonki i obrus

I znowu nie udało mi się uaktualniać bloga co 2 dni - a tak zamierzałam. Cóż, dolegliwości dziewiątego miejsca, np. spuchnięte dłonie jakby się miało rękawice Myszki Miki nie ułatwiają szycia ;)

Pomiędzy wcześniejszymi robótkami udało mi się przygotować parę niezabawkowych rzeczy, teraz w końcu znalazłam czas, by je sfotografować. Po pierwsze zasłonki do półek - bo okazało się, że o ile szafek zamykanych w pokoju niewiele, to półeczek aż nadmiar. Zastanawiałam się co będzie lepsze - kartonowe czy inne pudła np. z Ikei czy właśnie zasłonki na pręcikach do zazdrosek (do kupienia w sklepach z firanami i zasłonami). I zdecydowałam się na to drugie - wydaje mi się, że pozwala na szybsze wyjęcie potrzebnych rzeczy.

Zasłonki wyglądają mniej więcej tak:
Zdjęcie tylko poglądowe. Regał wysoki i nie udało mi się nawet uchwycić całości. Szczerze mówiąc poszłam zupełnie na łatwiznę przy tym zadaniu i "szyłam żelazkiem" - używając takich materiałów i techniki jak tutaj. Zasłonki szyłam z narzuty na łóżko kupionej za bezcen w secondhandzie, a że sporo jej zostało pozwoliłam sobie jeszcze na obrus:
Trzeba było tylko wszystko pomierzyć, w jednym miejscu falbankę uciąć, w drugim przykleić, coś tam zawinąć, skrócić itd. Oczywiście zaraz po nałożeniu obrusu (wcześniej w ogóle tego typu wynalazków nie używaliśmy, wystarczały bambusowe podkładki) zaplamiliśmy go wszystkim, co możliwe: od świeczek zaczynając na oleju z placków ziemniaczanych kończąc. Przynajmniej miałam motywację poznać sposoby wywabiania plam i zastosować je od razu :)

ALL RIGHTS RESERVED

piątek, 12 października 2012

Sówki dla Kasi

Z okazji urodzin pewnej Katarzyny - cała gromadka sówek:

Pierwsza sówka to zakładka do książek, druga - przypinka, a trzecia ochrzczona została przez grono niezależnych znawców sówką - jajkiem ;) Może też być sówką antystresową - na wzór piłek o tej funkcji.

A Kasi życzę raz jeszcze wszystkiego co najlepsze, zdrówka, słońca i morza miłości ;)


ALL RIGHTS RESERVED

środa, 10 października 2012

Gitara - breloczek

Miesiąc temu, gdy B. zaczął nową pracę, okazało się, że ma już dwa tysiące osiemset dziewięćdziesiąt sześć różnych kluczy. Niezbędne okazało się więc wejście w posiadanie jakiegoś breloczka, który połączyłby chociaż część z nich. Dlatego uszyłam maleńką czerwoną gitarę:

Cóż, po kilku dniach już jej nie było - gdzieś się zagubiła. No trudno! Jak tylko nabędę materiałów breloczkowych (kółek takich specjalnych np.) uszyję ich więcej. Tylko jakoś do pasmanterii mi ostatnio nie po drodze :/

ALL RIGHTS RESERVED

poniedziałek, 8 października 2012

Gwiazdeczki Aneczki

W planach było tyle gwiazdeczek, ile bliskich mi Anuszek istnieje - niestety brakło czasu i póki co uszyłam tylko trzy:


Jak widać każda gwiazdeczka ma inne kolory i inny wzór "na plecach". Podobnie jak w przypadku piłki spodziewam się, że ta różnorodność wzbudzi w każdym dziecku zmysł naukowca i czujnego badacza :)

Pierwsza została uszyta 5 września br. na specjalne życzenie Ani I. Wszystkie z dedykacją dla wspomnianej Anuszki oraz Anioła M., Aneczki Ka, Ani OB, kuzyneczki zwanej dawnej Małą Anią, Ani Sz., Ł., Kr., Z. i każdej Ani, która - zgodnie ze słowami Dżoany - shine like a superstar ;)

ALL RIGHTS RESERVED

sobota, 6 października 2012

Kaczuszka Soniuszka

Kaczuszka Soniuszka to prawdziwa artystka! Zawsze chodzi swoimi ścieżkami, jest stałym bywalcem niesamowitych miejsc, w których nie zawsze jednak szuka tego, co oferują - u fryzjera kupuje na przykład kilo sera :P

Uszyta dwunastego września jest dosyć zabawną kaczką:

W stymulacji słuchowej:
a) uczy mówić i czytać, mówiąc: KWA KWA;
b) kształtuje pamięć słuchową, zapamiętywanie melodii - dwa wersy piosenki z kultowego filmu "Akademia Pana Kleksa" (tekst oczywiście Jana Brzechwy).

ALL RIGHTS RESERVED

czwartek, 4 października 2012

Żeby kózka nie skakała, toby nóżki nie złamała.

Kózka Jadzia powstała dwudziestego września. Mówi ME ME i chyba będzie ulubioną zabawką Zuzanki. 

Dlaczego? Otóż tatuś Zuzanki od kilkudziesięciu już dni czyta "do brzuszka" codziennie wierszyk Tuwima "Skakanka". Właściwie czyta też "Słonia Trąbalskiego" (i to jak czyta! Nieraz śmieję się do rozpuku!), ja zaś czytam E. Szelburg-Zarembiny "Kotki" (co zazwyczaj nas wszystkich skutecznie usypia :D).

Już od siódmego miesiąca życia prenatalnego dzieci słyszą. Czytanie "do brzucha" nie ma jednak na celu nauczyć dziecko mówić, tak by po urodzeniu przywitało rodziców w pełni rozbudowanym zdaniem typu "Dzień dobry kochani, jak to cudownie zobaczyć Was nareszcie, moje uszanowanie!" :P W brzuszkowym środowisku dzieci mogą rozpoznać głos danej osoby oraz melodię i intonację. Raczej nie rozpoznają po urodzeniu głosu kogoś kogo słyszały rzadko, kogoś kto mówił do nich często - przeciwnie. Czytanie jednego i tego samego wierszyka codziennie, na trzy miesiące przed planowanym terminem porodu, ma przyzwyczaić Maluszka do głosu rodzica - to raz. Dwa, że powtarzana regularnie melodia, rytm wiersza jest pewnego rodzaju rytuałem. Rytuały to coś, co maluszki bardzo lubią, coś co daje im poczucie bezpieczeństwa. Podobno po narodzeniu taki rytualny wierszyk działa na dzieci kojąco i uspokajająco, słysząc znaną melodię przypominają sobie bowiem bezpieczny świat, w którym żyły przed urodzeniem. Nie wiem czy robiono jakieś naukowe badania na ten temat, uważam jednak, że czytanie dziecku przed jego narodzinami wierszyka nie jest wielkim wysiłkiem i warto poświęcić codziennie kilka minut na tak zacny w moim postrzeganiu rytuał. Ponieważ B. nie zawsze może przeczytać swoje wierszyki, ostatnio nagrałam je na dyktafon i w razie nieobecności tatusia Zuzanka słucha nagrania. 

Taką funkcję kojącą po urodzeniu ma podobno także ta sama piosenka puszczana dziecku regularnie w ostatnim trymestrze. Nasza Zuzka słucha Małpy, ale trochę to zaniedbaliśmy i bywają dni bez niej. Z resztą ja, jako ten logopeda, wolę poezją :) Muzyki słuchamy bardzo dużo w ciągu dnia, mówię sobie, że trzeba więc dostymulować też lewą (językową) półkulę Maleńkiej ;)


ALL RIGHTS RESERVED

wtorek, 2 października 2012

Pacynki: lew, świnka, żabka, zając i kurka

Zawsze gdy jestem w Ikei patrzę na te przecudne kolorowe pacynki na palce i chcę je mieć :P Przydają się w terapii logopedycznej, bo to łatwiej i weselej kiedy nie tylko nasz mały uczeń jest osobą indagowaną i nauczaną, ale kiedy ma towarzyszy szkolnej ławki czy też sam może wcielić się w rolę mistrza. Pacynki na paluszkach to tacy współuczniowie albo właśnie po prostu uczniowie, ktoś komu nasz pacjent może wytłumaczyć jak się coś robi albo pocieszyć, że trudne, ale sobie poradzi. Takie przeniesienie, aby dziecku ulżyć.

Pacynki można też używać jako ozdoby na ołówki, kredki itp. Aby weselej! Lew powędrował już do jednej z moich podopiecznych. Nie zaznaczyłam sobie kiedy je szyłam, więc wyjątkowo wpisu datą nie opatrzę.

W planach oczywiście jeszcze inne pacynki, cały zwierzyniec a może i postacie z bajek :)

niedziela, 30 września 2012

Baranek Piotruś

Piotruś należy do poduszkowców - zabawek uszytych na planie poduszeczki. Powstał dwunastego września i jak Psiak Dawidek jest prototypem dla pełnowymiarowej poduchy. 

Baranek logopedyczny, podobnie jak każdy inny polski baranek, mówi BE BE. Nie mogę się doczekać jak tatuś Zuzanki - swoją drogą mistrz w naśladowaniu podhalańskich baranów - będzie do Maleńkiej przemawiać językiem tego zwierza :D

Z dedykacją dla PJ-ka oraz dużego i małego Piotrusia Z. :)

PS Post z lekkim opóźnieniem, albowiem Zuzance spieszy się do nas niesamowicie, w związku z czym ostatnie dni spędziłam w szpitalu. Udało się ją jednak przekonać do pozostania w środku jeszcze trochę więc dostałam wypis z zaleceniem leżenia, leżenia i leżenia oraz mnóstwem lekarstw. Czy w związku z powyższym uda się jeszcze coś uszyć - nie wiem. Wszakże kilka zabaweczek mam już gotowych, powinny więc pojawiać się regularnie.

ALL RIGHTS RESERVED

środa, 26 września 2012

Foczka Agusia

Z dedykacją dla kochanej Wino i życzeniami aby w weekend wszystko poszło po jej myśli! Trzymamy mocno kciuki! :)

Powstała jedenastego września na specjalne życzenie Agnieszki i mówi: I O, I O! Taki dobór samogłosek to fantastyczne ćwiczenie dla mięśni okrężnych ust - przy I maksymalnie rozciągamy usta w uśmiechu, przy O robimy z nich okrąglutkie jajeczko. Fitness twarzy zapobiegający podobno rozwojowi zmarszczek ;) A dla maluszków gimnastyka buzi dla pięknej wymowy :)

ALL RIGHTS RESERVED

poniedziałek, 24 września 2012

Młody Jeż - Bartosz

Idzie jeż, idzie jeż, może cię ukłuje też!

Uszyłam go trzeciego września. Pomyślałam, że wyrażenie dźwiękonaśladowcze pasujące do jeża to okrzyk bólu "AU!". Dzieci z dużymi trudnościami w komunikacji uczymy podstawowych gestów i towarzyszących im wyrażeń. Należą do nich np. prośba "DAJ" umotywowana wyciągnięciem ręki i odpowiednią modulacją głosu, zakaz "NIE WOLNO!" poparty intonacją wznoszącą, zmarszczeniem brwi i dosyć srogą miną (przekaz musi być jasny: uśmiechanie się podczas zabraniania czegoś jest dla dziecka niezrozumiałe - droczymy się, bawimy czy faktycznie nie pozwalamy na coś?), stwierdzenie "NIE MA!" gdy coś zniknie z pola widzenia i towarzyszący mu gest rozłożenia rąk itp. Ważne, by komunikaty były bardzo proste tak do zrozumienia jak i do wymówienia, by stosować je konsekwentnie i popierać gestem oraz intonacją. To dodatkowe bodźce, które ułatwiają zrozumienie przekazu. Uwierzcie, to niesamowita radość, kiedy maluszek, który dotąd nie komunikował się w żaden sposób nagle zrzuca zabawkę ze stołu, wykonuje gest "NIE MA" i z wyczekiwaniem spogląda na logopedę lub mamę :) Albo wyciąga rękę po zabawkę i mówi "A" lub "DA" (zalążek DAJ). To wspaniałe widzieć jak budzi się rozumienie, to cudowne brać udział w nawiązywaniu kontaktu. Czasami to jest bardzo ciężka droga, o czym niestety wiedzą najlepiej rodzice dzieci przejawiających podobne trudności. Jak ogromna jednak to radość, gdy terapia zaczyna skutkować - o tym także najlepiej wiedzą rodzice!


ALL RIGHTS RESERVED

sobota, 22 września 2012

Zebra Kornelia

Kori (należąca do stymulującego wzrokowo zwierzyńca) prezentuje się w sposób następujący:

Powstała 23 sierpnia i jak widać na załączonym obrazku (albo i nie widać) lubi tańczyć. Ponadto jest straszną zazdrośnicą - żyrafie zazdrości wysokości, biedronce kropek a śwince i miśkowi krągłości.

Długo czekała na publikację, bo nosiłam się z zamiarem jej całkowitego przeszycia. Jednak okazało się, że Kornelia taka jaka jest wzbudza bardzo pozytywne emocje oraz gromki śmiech, warto więc pozostawić ją przy życiu. Najwyżej zrobię jeszcze inne zebry, łukowe czy poduszkowe albo nawet kołowe. Póki co - zebra jest... śmiechowa!

Z dedykacją dla wybitnego tancerza - Dareczka :*


ALL RIGHTS RESERVED

czwartek, 20 września 2012

Aldonka i Natalka - motylek z dedykacją dla Panny Bileczki

Z okazji urodzin Panny Bileczki, dnia wczorajszego tj. 19.09.2012 powstał motyl o dwóch obliczach: znana wszystkim Natalka oraz jej nocne wcielenie - Aldonka.

Każdy wytrwały czytelnik bloga domyśla się już z pewnością, że motylek służyć będzie do stymulacji wzrokowej. B. mówi, że nocna Aldonka jest strasznie psychodeliczna i podejrzewa, że może wzbudzać strach. Jak myślicie? :)
 Natalka

Aldonka

Pannie Bileczce jeszcze raz życzymy wszystkiego co najlepsze, a zwłaszcza niezapomnianych spotkań z niezwykłymi ludźmi oraz zapraszamy po odbiór Natalki-Aldonki w wersji mini :)



ALL RIGHTS RESERVED

wtorek, 18 września 2012

Piłka tu, piłka tam, piłka skacze tu i tam!

Po tygodniach poszukiwań udało mi się w końcu odkryć tajemnicę grzechoczącego elementu zabawek. Niestety, nadal nie wiem, gdzie go można kupić  - jedyny pomysł jaki przychodzi mi do głowy po wizycie w dziesiątkach krakowskich pasmanterii i przejrzeniu naprawdę wielu stron internetowych z materiałami do szycia, to kupowanie za bezcen zabawek w ciucholandach i wypruwanie z nich tych elementów...

W każdym razie Ani Ka dziękuję serdecznie za poddanie operacji zakupionej przez nią zabawki i dostarczenie mi tego elementu - to dzięki Tobie Aniu powstała moja pierwsza grzechocząca zabawka:


Pamiętając o tym, że małe dzieci widzą jedynie granicę kolorów, piłkę szyłam łącząc kawałki filcu o kontrastowych barwach. A chcąc dorównać Panu Zawitkowskiemu planuję uszycie jeszcze kilku z zupełnie innych faktur i w całkiem inne desenie - aby Zuzanka badała uważnie jakie to podobne i różne zarazem :)

Piłkę z załączonego obrazka uszyłam drugiego września, można jej używać tak jak Justyną Mruczek czy Misia Michasia, śpiewając do niej tytułową piosenką. Poza tym oczywiście sprawność manualna: rzucanie, chwytanie, kopanie, różne rodzaje chwytu. I nauka mówienia i czytania z zastosowaniem onomatopei HOP HOP. I do badania lateralizacji ręki i nogi! Lateralizacja to dominacja stronna parzystych narządów ruchu i zmysłu, czyli to, której ręki i nogi, którego ucha i oka używa częściej maluszek, który z tych narządów (lewy czy prawy) jest u niego sprawniejszy. Ta dominacja świadczy o przewadze przeciwnej półkuli mózgu dla określonych funkcji. Przy użyciu piłki można sprawdzać dominację nogi (kopanie - ważne, by piłkę ustawić po środku przed dzieckiem i by dziecko kopało z miejsca - jeżeli będzie do piłki dochodzić czy podbiegać kopnie bowiem tą nogą, która jest bliżej, a nie tą, która jest dominująca) i ręki (rzucanie, łapanie - zasada jw.). Podczas diagnozy lateralizacji przeprowadza się po kilka różnych prób na każdy narząd, tak by otrzymać w miarę obiektywny wynik. O tym co otrzymany wynik oznacza poczytać można np. w artykułach zamieszczonych tutaj.

W odc. 16 "Mamo już jestem" (od 13 minuty) znów Pan Zawitkowski mówi o tym, na co zwrócić uwagę wybierając zabawki dla Maluszków i o wpływie rodzaju zabawki na rozwój dzieci. A, od czasu 17.26 o dwóch różnych piłkach :)


ALL RIGHTS RESERVED

niedziela, 16 września 2012

Rybki trzy - Klemens, Eustachy i Hipolit

To jest banda spod ciemnej gwiazdy, być może weszła nawet w konszachty z mafią! Nie mówią, ale chociaż PLUM-kają. Rybki trzy:


A tak na poważnie wcale nie są groźne. Gdy wziąć je na dłoń, można nawet rzec, że są słodziutkie ;)

Uszyte 1 września. Imiona nadał B. :)

Na marginesie - wstałam dziś o 5 nad ranem i (nie mogąc zasnąć) zajęłam się przeszukiwaniem sieci w celu znalezienia czegoś, co mnie zajmie o tej nieludzkiej porze. I otóż natknęłam się na Montessori - metodę pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym, o której wcześniej już co nieco słyszałam (niektóre z dzieci, z którymi pracowałam chodziły do przedszkoli Montessori), ale w którą jednak nigdy mocno się nie zagłębiłam. I otóż znalazłam ciekawy materiał, którym w tym miejscu chciałabym się podzielić: Rozwój dziecka od 0 do 3 r. ż. . W tekście tym mówi się o rozwoju maluszków nie tylko przez wskazanie etapów rozwojowych, ale także zwracając uwagę na to, jakie zabawy czy jak samo otoczenie wpływa pozytywnie na ów rozwój. Nie przeczytałam jeszcze całości, powoli sobie przyswajam. Niemniej polecam. To w jaki sposób autor definiuje człowieka i jaka filozofia przyświeca jego spostrzeganiu rzeczywistości zdaje się być bliska metodzie krakowskiej. Czyli podejście humanistyczne - to, co lubię. Nie we wszystkim te metody są  oczywiście zgodne i zdaje się, że przeznaczone są dla różnych grup: w metodzie Montessori mowa o dzieciach, które są zdrowe, rozwijają się prawidłowo, u których zachowana jest równowaga, homeostaza. Metoda krakowska odnosi się także do dzieci z zaburzeniami rozwojowymi, dlatego nie jest metodą niedyrektywną.

ALL RIGHTS RESERVED

sobota, 15 września 2012

O metodzie krakowskiej - film, wywiad z "Kawa czy herbata"

Dziś nie zabawka, za to reportaż na temat metody krakowskiej (do której dostosowane są zabawki, które przygotowuję) i wywiad z Panią Profesor u której uczyłam się zawodu:

https://www.youtube.com/watch?v=NwFniJOqSao&feature=player_embedded#!

Serdecznie zapraszam do obejrzenia :)

piątek, 14 września 2012

Myszka Wiola

Zdjęcia pierwotnej wersji myszy nie wrzucę, bo była okropna. Kolejna, myślę, przyjemniejsza. Myszka logopedyczna mówi MI MI (albo PI PI - muszę się zdecydować, który wariant wybiorę, żeby stosować go konsekwentnie) i uczy Maluczkich mówić oraz czytać. Powstała 28 sierpnia i wygląda tak:

A i jeszcze piosenka, zgodnie z zaleceniami wczesnej interwencji terapeutycznej: "Uciekaj myszko do dziury,/ bo cię tam złapie kot bury!". Jak zauważyła Mała, myszkę można też wykorzystać do niecnych celów, np. przestraszenia teściowej :P


ALL RIGHTS RESERVED

środa, 12 września 2012

Psiak Dawidek

Hm, chyba dobrze zapamiętałam kto życzył sobie tego pluszaka? Bardzo okrąglutki psiak przeszywany nieco inną techniką niż wcześniejsze zwierzaki:

Powstał 22 sierpnia, ma odstające uszy i nieco szczurzy ogonek - tak wyszło ;) Mówi HAU HAU i jest swego rodzaju malutką poduszeczką - chyba posłuży mi jako wzór na prawdziwą poduszkę, ale to jeszcze nie teraz.

Z dedykacją dla Cebula :)


ALL RIGHTS RESERVED

poniedziałek, 10 września 2012

Żabka Monika

Kumkająca wdzięcznie KUM KUM żabka Monika z dedykacją dla Moniki Z. :)

Powstała 20 sierpnia br., piosenka do niej to oczywiście "Była sobie żabka mała" - do ćwiczenia z postu  o Justynie Mruczek wystarczą standardowo dwa wersy.

Jak się ostatnio przekonałam o zabawach dźwiękami mówi się także w popularnych programach telewizyjnych, np. w "Mamo już jestem" odc. 11 (około 19 minuty i dalej). Tutaj także ciekawe propozycje masażyków połączonych z rymowanymi wierszykami oraz kilka słów o tym, jak ważne są kontrasty. 


ALL RIGHTS RESERVED

sobota, 8 września 2012

3xK - Krabik, Kurczątko i Krówka

Krówka (breloczek) dla bratowej, krabik z rozbieganymi oczkami dla bratanka i mięciutkie kurczątko dla bratanicy, czyli logozabawki w wersji mini.


Szklanka za zwierzątkami ma pojemność 0,3l więc można sobie wyobrazić jaki jest rozmiar sfotografowanych :)

Do czego służą? Do zabawy! Względnie, jak krówka, do organizacji kluczy w torebce ;)


ALL RIGHTS RESERVED

czwartek, 6 września 2012

Kurczątko Bodziątko

Kurczątko, które z przodu wygląda jak Pika, z boku jak kurczątko a z tyłu jak ryba - nie, jak ryba już nie, bo przykróciłam mocno ogonek :) Uszyłam je wyjątkowo nie według własnego pomysłu, ale z gotowego wykroju, który można znaleźć tutaj.

Powstał 20 sierpnia br. na życzenie Oleńki, mówi PI PI i wygląda tak:

Kusi mnie żeby zrobić więcej takich kurczątek i jeszcze innych ptaszków, a modyfikując nieco szablon uszyć też rybkę i może myszkę. Ale to nie dziś, bo właśnie tworzę psiaka :)

Uzupełnienie: 6-letnia bratanica poprosiła jednak o kurczątko, więc jest jeszcze jedno, a właściwie trzy, bo i M. poprosiła o dwa kolejne (mają z nich być kolczyki!), więc proszę, powstał mały kurnik:

Jak widać logozabawki mają całkiem szerokie zastosowanie - jak już wcześniej wspominałam, także do świat Wielkiej Nocy całkiem dobrze pasują.


ALL RIGHTS RESERVED

środa, 5 września 2012

Koń Sebastian

IHA IHA - mówi koń (i parska, rozluźniając mięśnie ust i wzbudzając ich wibracje ;) Na marginesie, parskanie z językiem między zębami jest dobrym ćwiczeniem dla dzieci (starszych, 5-letnich), które nie potrafią wymówić "r" z uwagi na brak wibracji tzw. apeksu, czyli czubka języka. Oczywiście miejscem artykulacji tej głoski jest wałek dziąsłowy ("schodek" tuż za górnymi zębami, w buzi - jak mówim dzieciom i wskazujemy, dotykając np. zimną łyżeczką) nie zaś przestrzeń między zębami. Dlatego trzeba mieć pełną kontrolę nad ćwiczeniem - to tylko jeden z etapów i elementów w nauce wymowy "r". I jak wspomniałam  -nie zawsze potrzebny. Tylko wtedy, gdy przyczyną rerania jest nieruchomy apeks).

Sebastiana uszyłam 19 sierpnia, a imię wybrał B. Wygląda tak: 

ALL RIGHTS RESERVED

wtorek, 4 września 2012

Zajączki Oleńki

Z dedykacją dla pewnej Olki i Olgi - kicające radośnie Oleńki z drugiego i trzeciego września:


W pracy z Maluszkami mogą posłużyć nauce mowy i czytania (zające skaczą KIC KIC albo jak piłka - HOP HOP). Kolory też mają dosyć kontrastowe, może zainteresują niemowlę. Ponadto razem z kurczakami, które jeszcze czekają na publikację, świetnie pasują do świąt wielkanocnych. Ale wcześniej Boże Narodzenie - trzeba obmyślić coś na tę okazję!


ALL RIGHTS RESERVED

poniedziałek, 3 września 2012

Szczepan Szczeżuja

Zrodzony 17 sierpnia zwierz o wdzięcznym acz niezwykle trudnym do wymówienia imieniu i równie trudnej nazwie gatunkowej - Szczepan Szczeżuja. Podobnie jak krab Maciek jest pluszakiem o dwóch obliczach. Pierwsze oblicze może jeszcze przypomina szczeżuję (większość rozmówców pyta czym jest szczeżuja, więc tłumaczę - to taka małża bądź taki małż :))...

o tyle drugie mylono już z cebulą i stonką:

W zasadzie to mi nie przeszkadza :P Stonkę też miałam uszyć, cebula z bajką z dzieciństwa mi się kojarzy (ktoś pamięta jeszcze przygody Cebulka?), a i szczeżuja szyta była z zamiarem stymulowania funkcji wzrokowych nie słuchowych, więc jego nazwa nie jest istotna. We wnętrzu Szczepana niespodzianka - ale nie zdradzę jaka. Powiem tylko, że wcale nie grzechotka!


ALL RIGHTS RESERVED