sobota, 27 października 2012

Karuzela

Wspominałam kilka razy o planach zrobienia własnej karuzeli nad łóżeczko Maleńkiej. Ale dostaliśmy gotową karuzelkę od mojej bratówki, z zabawkami przypinanymi na rzepy, pomyślałam więc, że można ją wykorzystać. Do agrafek przyszyłam materiał z rzepami, tak by zawiesić można było na karuzelce raz jedne, raz inne zabawki. Nie boję się, że Zuzanka zrobi sobie krzywdę, bo wyobrażam sobie stosować ten system tylko dla stymulacji wzrokowej. Do rączki dam jej zabawki bez agrafek.

Jednak efekt nie bardzo mi się podoba. Estetyczniej wyglądałaby konstrukcja karuzelki ze skrzyżowanych listewek. Tylko skąd je wziąć i kiedy B. będzie miał czas by się tym zająć?

Prototyp zawieszek i karuzelki póki co wygląda tak:








Przydałoby się zrobić jeszcze czwartą gwiazdeczkę i czwartą rybkę, bo stwierdzam, że same duże zabawki to za ciasno, bokami mogą być maleńkie a w środku coś większego.

ALL RIGHTS RESERVED

wtorek, 23 października 2012

Pielęgnacja Maluszka - myjki wielorazowe

Dolegliwości ostatniego miesiąca wciąż nie pozwalają mi na realizację poważniejszych projektów. Od kilku dni (jeśli nie tygodni!) zmagałam się wszakże z przygotowaniem pielęgnacyjnych akcesoriów dla Zuzanki, a dokładniej myjek wielorazowych - czegoś w tym stylu. Do tego celu potrzebne mi były dwie białe pieluszki flanelowe, igła, nici i plastikowe pojemniki. Zadanie polegało na wycięciu z pieluszek mniejszych kawałków (jedną pieluszkę podzieliłam na 12 części, drugą na 16) i obszyciu ich. Banalne? Tak, ale gdy brak maszyny do szycia, a ręce spuchnięte, to dosyć czasochłonne ;) W każdym razie w końcu się z tym uporałam, a efekt finalny jest taki:






W oliwkowym pudełku 16 mniejszych myjek, w niebieskim 12 większych, a biały pojemnik na ciepłą wodę. Ciekawe czy faktycznie się przydadzą!


ALL RIGHTS RESERVED

środa, 17 października 2012

Zasłonki i obrus

I znowu nie udało mi się uaktualniać bloga co 2 dni - a tak zamierzałam. Cóż, dolegliwości dziewiątego miejsca, np. spuchnięte dłonie jakby się miało rękawice Myszki Miki nie ułatwiają szycia ;)

Pomiędzy wcześniejszymi robótkami udało mi się przygotować parę niezabawkowych rzeczy, teraz w końcu znalazłam czas, by je sfotografować. Po pierwsze zasłonki do półek - bo okazało się, że o ile szafek zamykanych w pokoju niewiele, to półeczek aż nadmiar. Zastanawiałam się co będzie lepsze - kartonowe czy inne pudła np. z Ikei czy właśnie zasłonki na pręcikach do zazdrosek (do kupienia w sklepach z firanami i zasłonami). I zdecydowałam się na to drugie - wydaje mi się, że pozwala na szybsze wyjęcie potrzebnych rzeczy.

Zasłonki wyglądają mniej więcej tak:
Zdjęcie tylko poglądowe. Regał wysoki i nie udało mi się nawet uchwycić całości. Szczerze mówiąc poszłam zupełnie na łatwiznę przy tym zadaniu i "szyłam żelazkiem" - używając takich materiałów i techniki jak tutaj. Zasłonki szyłam z narzuty na łóżko kupionej za bezcen w secondhandzie, a że sporo jej zostało pozwoliłam sobie jeszcze na obrus:
Trzeba było tylko wszystko pomierzyć, w jednym miejscu falbankę uciąć, w drugim przykleić, coś tam zawinąć, skrócić itd. Oczywiście zaraz po nałożeniu obrusu (wcześniej w ogóle tego typu wynalazków nie używaliśmy, wystarczały bambusowe podkładki) zaplamiliśmy go wszystkim, co możliwe: od świeczek zaczynając na oleju z placków ziemniaczanych kończąc. Przynajmniej miałam motywację poznać sposoby wywabiania plam i zastosować je od razu :)

ALL RIGHTS RESERVED

piątek, 12 października 2012

Sówki dla Kasi

Z okazji urodzin pewnej Katarzyny - cała gromadka sówek:

Pierwsza sówka to zakładka do książek, druga - przypinka, a trzecia ochrzczona została przez grono niezależnych znawców sówką - jajkiem ;) Może też być sówką antystresową - na wzór piłek o tej funkcji.

A Kasi życzę raz jeszcze wszystkiego co najlepsze, zdrówka, słońca i morza miłości ;)


ALL RIGHTS RESERVED

środa, 10 października 2012

Gitara - breloczek

Miesiąc temu, gdy B. zaczął nową pracę, okazało się, że ma już dwa tysiące osiemset dziewięćdziesiąt sześć różnych kluczy. Niezbędne okazało się więc wejście w posiadanie jakiegoś breloczka, który połączyłby chociaż część z nich. Dlatego uszyłam maleńką czerwoną gitarę:

Cóż, po kilku dniach już jej nie było - gdzieś się zagubiła. No trudno! Jak tylko nabędę materiałów breloczkowych (kółek takich specjalnych np.) uszyję ich więcej. Tylko jakoś do pasmanterii mi ostatnio nie po drodze :/

ALL RIGHTS RESERVED

poniedziałek, 8 października 2012

Gwiazdeczki Aneczki

W planach było tyle gwiazdeczek, ile bliskich mi Anuszek istnieje - niestety brakło czasu i póki co uszyłam tylko trzy:


Jak widać każda gwiazdeczka ma inne kolory i inny wzór "na plecach". Podobnie jak w przypadku piłki spodziewam się, że ta różnorodność wzbudzi w każdym dziecku zmysł naukowca i czujnego badacza :)

Pierwsza została uszyta 5 września br. na specjalne życzenie Ani I. Wszystkie z dedykacją dla wspomnianej Anuszki oraz Anioła M., Aneczki Ka, Ani OB, kuzyneczki zwanej dawnej Małą Anią, Ani Sz., Ł., Kr., Z. i każdej Ani, która - zgodnie ze słowami Dżoany - shine like a superstar ;)

ALL RIGHTS RESERVED

sobota, 6 października 2012

Kaczuszka Soniuszka

Kaczuszka Soniuszka to prawdziwa artystka! Zawsze chodzi swoimi ścieżkami, jest stałym bywalcem niesamowitych miejsc, w których nie zawsze jednak szuka tego, co oferują - u fryzjera kupuje na przykład kilo sera :P

Uszyta dwunastego września jest dosyć zabawną kaczką:

W stymulacji słuchowej:
a) uczy mówić i czytać, mówiąc: KWA KWA;
b) kształtuje pamięć słuchową, zapamiętywanie melodii - dwa wersy piosenki z kultowego filmu "Akademia Pana Kleksa" (tekst oczywiście Jana Brzechwy).

ALL RIGHTS RESERVED

czwartek, 4 października 2012

Żeby kózka nie skakała, toby nóżki nie złamała.

Kózka Jadzia powstała dwudziestego września. Mówi ME ME i chyba będzie ulubioną zabawką Zuzanki. 

Dlaczego? Otóż tatuś Zuzanki od kilkudziesięciu już dni czyta "do brzuszka" codziennie wierszyk Tuwima "Skakanka". Właściwie czyta też "Słonia Trąbalskiego" (i to jak czyta! Nieraz śmieję się do rozpuku!), ja zaś czytam E. Szelburg-Zarembiny "Kotki" (co zazwyczaj nas wszystkich skutecznie usypia :D).

Już od siódmego miesiąca życia prenatalnego dzieci słyszą. Czytanie "do brzucha" nie ma jednak na celu nauczyć dziecko mówić, tak by po urodzeniu przywitało rodziców w pełni rozbudowanym zdaniem typu "Dzień dobry kochani, jak to cudownie zobaczyć Was nareszcie, moje uszanowanie!" :P W brzuszkowym środowisku dzieci mogą rozpoznać głos danej osoby oraz melodię i intonację. Raczej nie rozpoznają po urodzeniu głosu kogoś kogo słyszały rzadko, kogoś kto mówił do nich często - przeciwnie. Czytanie jednego i tego samego wierszyka codziennie, na trzy miesiące przed planowanym terminem porodu, ma przyzwyczaić Maluszka do głosu rodzica - to raz. Dwa, że powtarzana regularnie melodia, rytm wiersza jest pewnego rodzaju rytuałem. Rytuały to coś, co maluszki bardzo lubią, coś co daje im poczucie bezpieczeństwa. Podobno po narodzeniu taki rytualny wierszyk działa na dzieci kojąco i uspokajająco, słysząc znaną melodię przypominają sobie bowiem bezpieczny świat, w którym żyły przed urodzeniem. Nie wiem czy robiono jakieś naukowe badania na ten temat, uważam jednak, że czytanie dziecku przed jego narodzinami wierszyka nie jest wielkim wysiłkiem i warto poświęcić codziennie kilka minut na tak zacny w moim postrzeganiu rytuał. Ponieważ B. nie zawsze może przeczytać swoje wierszyki, ostatnio nagrałam je na dyktafon i w razie nieobecności tatusia Zuzanka słucha nagrania. 

Taką funkcję kojącą po urodzeniu ma podobno także ta sama piosenka puszczana dziecku regularnie w ostatnim trymestrze. Nasza Zuzka słucha Małpy, ale trochę to zaniedbaliśmy i bywają dni bez niej. Z resztą ja, jako ten logopeda, wolę poezją :) Muzyki słuchamy bardzo dużo w ciągu dnia, mówię sobie, że trzeba więc dostymulować też lewą (językową) półkulę Maleńkiej ;)


ALL RIGHTS RESERVED

wtorek, 2 października 2012

Pacynki: lew, świnka, żabka, zając i kurka

Zawsze gdy jestem w Ikei patrzę na te przecudne kolorowe pacynki na palce i chcę je mieć :P Przydają się w terapii logopedycznej, bo to łatwiej i weselej kiedy nie tylko nasz mały uczeń jest osobą indagowaną i nauczaną, ale kiedy ma towarzyszy szkolnej ławki czy też sam może wcielić się w rolę mistrza. Pacynki na paluszkach to tacy współuczniowie albo właśnie po prostu uczniowie, ktoś komu nasz pacjent może wytłumaczyć jak się coś robi albo pocieszyć, że trudne, ale sobie poradzi. Takie przeniesienie, aby dziecku ulżyć.

Pacynki można też używać jako ozdoby na ołówki, kredki itp. Aby weselej! Lew powędrował już do jednej z moich podopiecznych. Nie zaznaczyłam sobie kiedy je szyłam, więc wyjątkowo wpisu datą nie opatrzę.

W planach oczywiście jeszcze inne pacynki, cały zwierzyniec a może i postacie z bajek :)