czwartek, 20 listopada 2014

Przedświątecznie i logopedycznie - nauka czytania, sekwencje, różnicowanie paradygmatów i inne

W tym roku będziemy mieć pierwszą rodzinną choinkę. Choinkę z lasu - nie mogę się doczekać! No i dla tej choinki najbliższej zaczęłam już obmyślać ozdoby. Jeden z zestawów już przygotowanych to przedstawione poniżej renifery, choinki, gwiazdki, serca, świeczki i aniołki. W planach jeszcze dzwonki. Zrobione są z pianki. Wszystkie będą wisieć na granatowych wstążkach. Taki mam póki co zamysł ;) Z Kluską-Zuzką bawiłyśmy się już w sekwencje 2-elementowe i poszło, więc wykorzystałam ozdoby też dla uczennicy mojej.

Sekwencje to jedno z ćwiczeń uruchamiających leopółkulowe przetwarzanie informacji. Pierwszy etap ćwiczeń to naśladowanie (układanie takiej samej sekwencji pod sekwencją - wzorem), drugi - kontynuowanie sekwencji (jak na zdjęciu), trzeci - uzupełnianie brakujących elementów w sekwencji. Stopień trudności zwiększamy również poprzez zwiększanie ilości elementów w sekwencji oraz wybór materiału: tematyczny (konkretny, jak na zdjęciu) bądź atematyczny (symboliczny). 

Ponieważ moja uczennica ma trudność z różnicowaniem sylab z nagłosowymi głoskami P i M - właśnie taki materiał przygotowałam dla niej. Aby nie zapamiętała, że dana głoska nagłosowa jest na określonym kształcie podpisy przygotowałam w przedstawiony poniżej sposób.
Ćwiczenie czytania i różnicowania paradygmatów: Po ułożeniu sekwencji robimy hop i czytamy. Jeśli pojawia się problem z odczytaniem, wracamy do paradygmatu (śpiewamy - a co!) i/lub skojarzenia z sytuacją z książeczki z serii "Kocham czytać". Czyli odwołujemy się do prawej półkuli: całości i kontekstu. Stosuję też pomocniczno Gesty Wizualizacyjne: przy sylabach z P jest wskazania na zwarcie warg podczas wybuchu głoski (palec wskazujący na wargach), przy sylabach z M położenie otwartej dłoni na policzku (aby poczuć wibrację, mały palec dotyka skrzydełka nosa).

Ćwiczenia lewej półkuli: Relacje. Różnicowanie:Układam kilka sylab z jednego typu (czyli np. z samych aniołków), jedna różni się od pozostałych (np. PU PU MU PU) - zadaniem dziecka jest wskazanie która. Wciąż ćwiczymy czytanie i spostrzeganie wzrokowe. Inny wariant: rozkładam sylaby a A. ma znaleźć takie same. Można się też bawić w porównywanie: gdzie jest więcej/mniej serduszek, identyfikowanie: dokładanie takiego samego wzoru/sylaby do takiego samego.

Ćwiczenia pamięci: zestaw można wykorzystać także do ćwiczeń pamięci symultanicznej i sekwencyjnej. 

Uwagi techniczne: 1. Zauważyłam u kilku już podopiecznych, że to zupełnie inna rzecz sylaba na papierze a sylaba na piance, zabawce, klockach - już nie czytanie, ale zabawa faktycznie. Więc polecam bardzo wykorzystywać różne faktury do ćwiczeń materiału językowego. 2. Aby rzecz wykorzystać z różnym materiałem, sylaby zapisuję na taśmie malarskiej - nie uszkadzając pianki można ją łatwo usunąć. Również polecam.

czwartek, 30 października 2014

Komplet zimowy: czapka smerfetka z kokardą i komin

Udało się! Komplet zimowy dla Zuzki wygląda tak:






Tadziu może najlepszym modelem nie jest (było nie było obwód głowy ma co najmniej dwa razy mniejszy niż Zu) - z braku laku musi jednak tę rolę pełnić. Komplet był szyty jako dwustronny ale czapka w wersji różowej nie bardzo mi się podobała więc kokardę przyszyłam na stałe i tym sposobem tylko nad kominem można się zastanawiać. A Wy jak myślicie, która wersja lepsza?

Co ciekawe komplet szyłam z materiałów nie ciętych z metra, ale z innych ubrań: z granatowej koszuli nocnej i różowego swetra. Także idea recyklingu i tutaj została zachowana ;) Korzystałam z tego wykroju na czapkę Pepi_Leti, tego na komin thready i tego na kokardę tipy.

Przyznaję bez bicia, że narobiłam błędów co nie miara i kilkakrotnie musiałam sobie pomagać tym oto przyrządem do prucia przydasię (swoją drogą - genialny wynalazek!). Szycie w biegu, z jednoczesnym gotowaniem obiadu, bawieniem się z dzieckiem i pisaniem sprawozdania nie jest jednak najłatwiejszą rzeczą i zbyt łatwo ulega się pokusie nie czytania instrukcji a kierowania się jedynie zdjęciami. Dodatkowym utrudnieniem jest brak orientacji przestrzennej - zwłaszcza przy manewrach szycia i odwracania prawej i lewej strony. W instrukcji od Pepi_Leti uczulam więc na trójkąty: łączymy ze sobą te środkowe w jednym kolorze, po jednej warstwie tylko (niby widać na zdjęciu niżej, ale jak się działa wielozadaniowo to pokusa nie wyprzedzania kolejnych poleceń jest zbyt duża), w instrukcji thready najtrudniejszy jest moment zszycia dolnego brzegu komina: najpierw po macoszemu trzeba szpilkami połączyć go od lewej strony, mimo że jest wywinięty na stronę prawą (to dość skomplikowane dla początkującego adepta sztuki krawieckiej), potem delikatnie wywinąć na dwukolorowy tunel i poprawić szpilki - dopiero w tym momencie bierzemy się za szycie. U tej blogerki jest też instrukcja jak zaszyć ręcznie dziurę zostawioną do wywinięcia materiału ściegiem krytym - polecam. Z kokardą najmniej problemu. Prosta a efektywna to rzecz.

Wcześniej uszyłam też komplet motylkowo-fioletowy i fioletową czapkę z zielonymi guzikami. Jeszcze nie obfotografowane. Jedynie komin, który zresztą jest do poprawy lub odsprzedania, bo za mały na Zuzkę - nie dodałam kilku centymetrów do obwodu głowy Zuzki, za daleko od brzegu szyłam i nie uwzględniłam, że polar jest mało rozciągliwym materiałem, co w efekcie dało 44-45cm obwodu przy Zuzkowych 48cm. Taki oto:


Póki co służy Tadziowi jako ubranko na spacer. Zu zakłada je za każdym razem gdy wychodzimy :) A dziś poprosiła, żebym uszyła Tadkowi kapcie. Ha.

środa, 30 lipca 2014

Memory dotykowe i memo zapachowe

Zachwyciłam się ostatnio pięknymi grami do ćwiczeń zmysłów - niestandardowo: węchu i dotyku. Piękne propozycje dla tych pierwszych proponuje francuska marka SentoSphere. Na przykład lotto zapachowe, zapachy sadu i ogrodu czy zapachy domu mojej babci i zapachy ogrodu mojego dziadka. Jestem nimi urzeczona i mam nadzieję wkrótce stać się właścicielką któregoś z zestawów :) Polskie propozycje gier tego typu są nieco uboższe - Granna oferuje nos w nos, podobno można też dostać owoce z próbkami zapachów (podobno, bo wydawnictwo od kilkunastu dni nie odpowiada na maile a telefon mówi, że "nie ma takiego numeru"). O tym jak samemu wykonać takie memo pisała Głoska - tu. Ja dziś napiszę jak wykonać memo dotykowe :)

Potrzebne będą:
- klej (u mnie uniflex profesional)
- kolorowe pianki w arkuszach (od 11 sierpnia będą dostępne w Biedronce)
- nożyczki duże i małe
- ołówek i kartka do szkicowania
- szklanka do odrysowania koła

Pisanie krok po kroku jak to zrobić wydaje mi się zbędne. Tak to wygląda:




Za jakość zdjęć przepraszam, kiedyś "dorobię się" porządnego aparatu mam nadzieję :)

Jak grać?
Ustawiamy na stole, kształtem do blatu wszystkie koła w czterech rzędach i czterech kolumnach. Na zmianę losujemy po dwa koła i nie odwracając, dotykiem sprawdzamy co to (warto nazwać). Jeśli dwa takie same kształty, odsłaniamy je i losujemy ponownie. Wygrywa ten kto zbierze więcej par. Podpowiedzią mogą być obrazki przedstawiające to, co na kołach bądź nazwanie przed grą wszystkich elementów.


A propozycje na gotowe memo dotykowe oferuje np. bambino - ja mam dopasuj kształty, ale w katalogu dla przedszkolaków (stymulowanie rozwoju) jest mnóstwo innych. Piękne to wszystko aż buzia sama się śmieje!

niedziela, 29 czerwca 2014

Getry z bluzki, czyli nowe życie starych rzeczy

Pech chciał, że na kilka miesięcy przed zakupem maszyny zrobiłam w szafie rewolucję i wyrzuciłam wszystkie niepotrzebne ubrania - i te typu stare i znoszone, i te nigdy nie założone ale czekające na okazję. Słowem wszystkie te do których miałam sentyment. Tak więc gdy maszynę już miałam pojawił się problem na czym uczyć się szyć. Po zrobieniu kilku poszewek na poduszki pożegnałam się z myślą, że jeszcze wrócę do wagi sprzed ciąży i zabrałam się za ciasne w ramionach bluzki (B. mówi, że to nie to, że ręce mam grube, tylko "bicki" spore ;)). 

No więc getry w paski powstały z bluzki z bufkami. Po uszyciu dwóch par spodni dresowych z wykroju umiem już robić wykrój spodni na oko ;)



 O tyle łatwiej z bluzki niż z metra, że nie trzeba obszywać dołu lub góry, tunele są już gotowe.

Zuzka wrzuca kamyczki do rzeki - zdjęcie z 18.04.2014r.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Traktat o Pani Rurce

Proszę Państwa, dziś przedstawiam Wam zestaw zabaw z rurką vel słomką do picia. Na początek krótki wstęp teoretyczny. W przyrodzie występują rurki różnej maści: długie, krótkie, proste, z zagięciem, wymyślnie powyginane, a także grube i cienkie. I teraz zależnie od tego jaką rurkę użyjemy, będziemy mieć różne efekty naszej praco-zabawy.

1. Rurka do picia. Im dłuższa i grubsza (grubsza w przekroju), tym bardziej trzeba się namęczyć, aby przez nią coś wypić. Sprawdza się więc jako ćwiczenia gimnastykujące buzię (dla fachowców: mięśnie okrężne ust).
 

2. Rurka do dmuchania. Przy tych ćwiczeniach, jeśli mają czemuś konkretnie służyć, pilnuję aby dziecię trzymało rurkę na środku ust, nie w którymś kąciku, z boku. Bo wtedy ćwiczymy kierowanie powietrza właśnie na wprost, centralnie (tak jak jest z większością polskich głosek). Z Zuzką-Kluską dmuchałyśmy dziś w dwojaki sposób. Najpierw w kubku ze skrawkami papieru (papierki tańczyły zatem, co się dziecięciu podobało, a więc chciało to powtarzać), potem w kubku z wodą (efekt nie tylko wizualny, ale i dźwiękowy!). Zuzik nie tak od razu zrozumiał, że w rurkę można dmuchać, a nie tylko przez nią pić, więc najpierw dmuchałyśmy na papierki samymi ustami (odwołując się do doświadczenia, które Zuza już ma - dmuchamy "jak na gorącą zupę"), potem przez rurkę na te same papierki, a na koniec przez rurkę do wody. Ależ pięknie wyglądało Zuzi zaskoczenie kiedy zobaczyła i usłyszała to bul bul bul w kubeczku! 
[zdjęcie: http://gopslubawa.pl/wrzesien-w-grupie-zabawowej-w-grabowie/]

3. Rurki z galaretką - wersja logopedyczna. Ostatnio chciałam wykorzystać ten pomysł - jak przygotować galaretkę "robaczki" - ale mi nie wyszło. Robaczki nie chciały z rurek wyjść, więc dziś posłużyły jako nagrodo-ćwiczenio-zabawa. Zabawa dla chłopca, który przyszedł z ciocią po brata, nagrodo-ćwiczenie dla mojego ucznia, którego język ma tendencję do asymetrycznych ruchów (ucieka w jedną stronę). A co dokładnie chłopaki z tymi rurkami z galaretką robili? Próbowali ją zjeść. A że zabroniłam przesuwać po rurce palcami, by łatwiej było ją wydobyć, musieli użyć siły swoich płuc, warg i policzków. I wciągać galaretkę z rurki ułożonej pośrodku buzi - właśnie dla symetrii. 

4. Grube rurki zamieniają się w koraliki. Po nieudanym eksperymencie z galaretkowymi robakami natknęłam się w sklepie na grube rurki. Eureka! - wykrzyknęłam - w nich robaki na pewno się udadzą, bardziej stężony roztwór + gruba rurka są gwarantem udanych robaków! Zakupiłam zatem grube rurki, ale nim przeszłam do próby robakowej części drugiej - no właśnie. Grube rurki zamieniają się w koraliki. Jako że Zuzka ma dopiero (a dokładniej rzecz biorąc będzie mieć dopiero jutro) 18 miesięcy, koraliki wycięłam dość grube, na 1,5-2cm. Wzięłam kawałek sznurka do prania, przypaliłam końcówki żeby się nie pruły, z jednej strony zrobiłam supełek żeby się nie zsuwały i - voilà! Pokazałam Zuzi co z czym i umie już nawlekać - ćwiczenie sprawnośći manualnej, koordynacji ręka-oko jak znalazł! A w przyszłości będzie z mamą szyć pluszaki :)


Jeden zestaw dla 25-miesięcznej eM, drugi dla mojej Zu. Jeśli nie macie w domu sznurka, w jego charakterze może wystąpić sznurówka (nawet łatwiejsza jest, bo ma sztywny koniec) lub chudsza słomka - na nią też można nawlekać.

To tyle na razie, gdy się Zuzka obudzi, może wymyślimy coś jeszcze z udziałem Pani Rurki. I jeszcze mam w głowie post z wnioskami poszkoleniowymi i dwa tysiące siedem pomysłów z których muszę się wypisać - ale po kolei :) 

Miłej zabawy z rurkami
pAnna Krystyna

czwartek, 17 kwietnia 2014

„Kolorowanki logopedyczne – głoska /ż/” Alicji Rominieckiej-Stec

„Kolorowanki logopedyczne – głoska /ż/” to propozycja Alicji Rominieckiej-Stec, adresowana do dzieci utrwalających wymowę tytułowej głoski. Kolorowanki te to bogaty zbiór dużych ilustracji z wplecionymi weń logatomami i wyrazami, które dziecko powinno powtórzyć, ale także zestaw ćwiczeń, które poprzez skupienie aktywności dziecka na dodatkowych czynnościach odwracają uwagę od żmudnych powtórzeń. Są to m.in. wycinanki, puzzle, karty do gry.

Grafika użyta przez autorkę jest bardzo przyjazna. Zróżnicowana wielkość elementów do zamalowania (na jednych stronach większa, na innych mniejsza) pozwala na wykorzystanie kolorowanek zarówno z młodszymi jak i starszymi uczniami. Niektóre z kolorowanek uwzględniają specjalne potrzeby uczniów z zaburzeniami spostrzegania wzrokowego i kierunkowości – w nich logatomy zapisane są w linii prostej. Natomiast te kolorowanki, w których logatomy swobodnie "skaczą" po rysunku można z dużą satysfakcją wykorzystać z dziećmi nie mającymi problemów dyslektycznych.

Kolorowanki z materiałem wyrazowym autorka podzieliła na kilka grup: zawierające ćwiczoną głoskę w nagłosie, śródgłosie, w zestawach dwuwyrazowych i zdaniach, na koniec prezentując kilka pomysłów zabaw utrwalających. W „Kolorowanki logopedyczne” warto zainwestować, nawet jeśli sceptycznie podchodzi się do malowanek – choćby ze względu na obszerność prezentowanego weń słownictwa i przejrzysty spis. 

piątek, 11 kwietnia 2014

Jak zrobić spódniczkę tutu?

Naoglądałam się miesiące temu tutoriali o tytułowych spódniczkach. Ale że były to tutoriale zza wielkiej wody (chyba to jest przyczyną) we wszystkich używano takiego bardzo wygodnego tiulu - na rolce. Więc robota przy nim była żadna - 15 minut i gotowe. Przykładowy tutorial tutaj. W moim mieście jednak takiego tiulu znaleźć nie mogłam, więc wykorzystałam nieco bardziej pracochłonny tiul "z metra" - nomen omen miałam go cały czas w domu, podarunek od Pani Renatki.

Co będzie potrzebne?
- gumka (wykorzystałam taką o szerokości 7mm, ale następną chcę zrobić na dużo szerszej, na oko 15-18mm)
- nożyczki
- względnie igła i nici by zszyć gumkę (cieńszą można zawiązać)
- na spódniczkę dla Zuzi zużyłam około 140x120cm tiulu (Zuzia ma rozmiar 86)
- oparcie krzesła, duża książka, pudełko z klockami lub inna tym podobna rzecz, na której można założyć gumkę

Jak to się robi?
Najpierw odmierzamy talię, potem łączymy ze sobą końce gumki. Następnie przygotowujemy paski tiulu - na Zu były to paski 40 cm na 7 cm. Na początek wycięłam pasy na 40 cm, później zawijałam je na długą linijkę o szerokości 3,5 cm i przecinałam z jednej strony - więc od razu powstawało sporo pasków. Ostatni etap to zawiązanie pasków na gumce. Gotową spódniczkę można czymś przyozdobić. U nas - różowy kwiatuszek. Odpinany, bo spódniczka ma taki kolor, że można do niej dobrać body w paski i będzie pszczółką albo żółtą koszulkę - i jak znalazł będzie wielkanocny kurczaczek :)

Spódniczka jest całkiem sztywna i gęsta (takie bardziej mi się podobają):


Kluska-Zuzka przegląda się w lustrze. Z jednej strony bardzo chce kiecuszkę zakładać, z drugiej ściąganie jest tak proste, że szybko z tutu Zuza wyskakuje. Zastanawiam się więc nad sposobem doszycia spódniczki do body lub bluzki, tylko na co się w takim wypadku zdecydować, na kurczaka czy pszczołę? ;) Zdjęcie bardzo niewyraźne, bo Zu to żywe sreberko.

poniedziałek, 31 marca 2014

Bingo do utrwalania wymowy sylab z "L"

Gramy w bingo, bo najlepiej się nam sprawdza jako ćwiczenie utrwalające wymowę głoski "L" w sylabach. Ale to także ćwiczenie spostrzegania wzrokowego (szukanie sylaby na planszy) i kierunku linearnego (na kostkach są sylaby otwarte i zamknięte). W podobne bingo grałam kiedyś z dziewczynką, którą uczyłam czytać - wtedy na samogłoskach i sylabach otwartych pierwszych paradygmatów ("P" i "M") i też się bardzo podobało. Dobre dla dzieci, które mają problem z koncentracją uwagi, bo prosta, nie rozprasza.

Co będzie potrzebne do wykonania?
- kostki (ja obklejam kostki z układanek tego typu kostka ale można przygotować kostę z kartonu)
- kartki papieru
- długopis/flamaster.

Proste, no nie? :)

PS Na końcu filmu mamy małe zamieszanie - pozwalam zamienić u na ó ponieważ to ta sama głoska. Ale tak nie musi być, akurat taką mieliśmy zasadę na poprzednich zajęciach (były pisane obie w jednym okienku), więc w rozgrywce zgodziłam się na dopisanie.

czwartek, 20 marca 2014

Specjalista do spraw sortowania

Tata Zuzi przyniósł jej plakietkę na smyczy, taką prawdziwą - z pracy. 
- Co napiszemy? - pytam.
- Jak to co? - dziwi się tata Zuzi - Zuzanna Olga, specjalista ds. sortowania.

Zatem przedstawiam Państwu nowo mianowaną specjalistkę. Sortuje duże i małe koła, takież kwadraty i trójkąty. A także kształty: koło, kwadrat i trójkąt. Pilnuje również porządku, nie pozostaje obojętna, gdy coś spadnie na podłogę. I wie jak paluszkiem obrysować kształt. Sprytne dziewczę. Jeśli coś Wam trzeba posortować - polecam ;)

Małe i duże koła.

Kwadraty.

Trójkąty.

Trójkąt, koło i kwadrat.

niedziela, 16 marca 2014

Małe i duże koło - spostrzeganie wzrokowe i kategoryzacja - 16-miesięczna ZU

Najpierw uczymy, obrysowując palcem (na oczach dziecka, czyli pilnując by kierowała wzrok na przedmiot) kształt małego koła i pokazując taki sam kształt, do którego to koło pasuje - i obrysowując kształt dużego koła i wnęki, gdzie pasuje. Nazywamy przy tym "małe koło" i "duże koło", używamy określenia "taki sam", "takie samo" przykładając koło do wnęki. Sortując już łatwiej jest zacząć od podawania dziecięciu jednego kształtu i dopiero gdy go wrzuci, drugiego.

Na filmiku widać jak Zuzia uczy się, małe koło wkłada do dużego (w końcu się mieści), próbuje też duże włożyć do małego, ale nie pasuje - do nas należy zadanie nazwania stanu rzeczy (za duże, nie pasuje, za małe itd.). 


Do wykonania sortera potrzebne są:
- pudełko po butach,
- kolorowy papier i klej lub papier samoprzylepny (gruby, błyszczący będzie trwalszy - ja skorzystałam ze ścinek folii od Krafit),
- nożyk do papieru,
- cyrkiel albo coś okrągłego do obrysowania (miseczka, kieliszek).

Polecam! Zabawa uczy nie tylko klasyfikacji i spostrzegania wzrokowego ale i sprawności manualnej. Przez autorki "Wczesnej interwencji terapeutycznej" polecana dzieciom od 1 roku. My w najbliższym czasie zrobimy sortery na małe i duże kwadraty oraz małe i duże trójkąty i może jeszcze więcej kształtów :) 

czwartek, 13 marca 2014

Spodenki z polaru

Pierwsze spodenki jakie szyłam to były alladynki - rzecz bardzo prosta bowiem wystarczy jeden wykrój - taki sam na przód i tył. Kolejne to już wyzwanie - wykroje na nogawki przednią i tylną, strona lewa i prawa, tunele na gumki. Zanim poskładałam te puzzle minęły trzy dni. Ale w końcu są. Szyte z tego wykroju, materiał to kocyk polarkowy z Ikei. A, i mała innowacja wzoru - wciągnęłam gumki też przy nogawkach, aby Zaneczka nie przydeptywała sobie spodni. Tak to wygląda:


A co robi ZU gdy mama szyje? Oczywiście też zajmuje się nićmi. Najchętniej siedziałaby u mamy na kolanach i naciskała bieg wsteczny, dlatego organizuję jej zabawy trochę dalej od maszyny. Na chwilę się udaje.


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Sylabowe gry planszowe

Uczę czasem czytać dzieci, które czytać bardzo nie lubią. Wtedy czytanie chowam w zabawę, grę. Jednym z pomysłów jest sylabowa gra planszowa.

Zaczynamy klasycznie ucząc się wszystkich sylab z paradygmatu (powtarzanie, rozumienie, nazywanie), dzięki czemu na etapie utrwalania możemy posłużyć się podpowiedziami (zamiast mówić wprost co to za sylaba, której dziecię nie pamięta, podpowiadam gestem, wskazaniem sylaby w paradygmacie bądź w kontekście - książeczce z serii "Kocham czytać").

Pierwsza plansza z paradygmatami samogłosek i sylab otwartych z P i M.

Druga plansza, dla dzieci znających już także paradygmaty sylab otwartych z B i L oraz kilka wyrazów odczytywanych globalnie (miś, piłka, auto). Są tu już też wyrazy zbudowane z samogłoski i sylaby otwartej (Ela, Ola) oraz dwóch sylab otwartych (puma, mama, Bolo, lala, lama, mapa).

W kolejnej planszy mamy samogłoski, paradygmaty sylab otwartych z P, M, B, L, F i W oraz całe wyrazy i zdania złożone z ww. sylab. Jako że na planszy się nie mieszczą dołożyłam karty losowe - pomarańczowe z tekstem i żółte z tekstem i obrazkiem (na tym etapie jeszcze nie mamy fleksji tzn. rzeczowniki odczytujemy globalnie, obrazek pozwala więc przeczytać więcej). Gdy przyjrzeć się bliżej, widać że tekst jest podkreślany łukami - to tak zwane "falbankowanie", zaznaczanie sylab, które ma ułatwić płynne czytanie sylabowo. W metodzie krakowskiej kładzie się nacisk na sposób zaznaczenia sylab, mówiąc o tym, że stosowanie różnych kolorów typu MAMA MA LODY jest wyjściem gorszym niż falbankowanie, gdyż:
1. nałożony na tekst kolor jest dodatkowym kodem, który dziecię musi rozszyfrować (a naukę czytania mamy dzieciom ułatwiać a nie utrudniać),
2. falbankowanie, czyli podkreślanie sylab pod tekstem, gdy falbankujemy podczas czytania jest dodatkową podpowiedzią o kierunku czytania (od lewej do prawej).
3. A na marginesie dodam, że dla dzieci którym falbankowanie nie wystarcza (bo np. mają duże problemy z percepcją wzrokową) pomocny jest pasek papieru, którym zasłaniamy tekst, odsłaniając w tempie odczytywania przez dziecko po jednej sylabie.


Jak grałam z moją uczennicą? Rzut kostką i przeczytanie wszystkich pól przez które przechodzimy oraz bonusowe czynności wyjaśnione graficznymi oznaczeniami i legendą, które - myślę - są wystarczająco czytelne. Uwaga: z dziećmi mającymi problemy z porządkiem linearnym lewa -> prawa zmieniłabym jedną zasadę: czytamy tylko to słowo, na które stajemy (aby nie było sytuacji gdy kształt planszy wymusza czytanie sekwencji od prawej do lewej).

sobota, 18 stycznia 2014

Dobieranie desygnatu do obrazka: Ćwiczenie analizy i syntezy wzrokowej na materiale tematycznym

Ten dziwnie brzmiący tytuł dotyczy jednego z ćwiczeń zaproponowanych we "Wczesnej interwencji terapeutycznej" przez J. Cieszyńską. W moim wydaniu wszystko (poza obrazkami z "Moich sylabek") w wersji handmade.

Jak to się robi? Aby ćwiczyć można było w różnych kombinacjach, obrazki w pudełku nie są przymocowane na stałe. Pudełko po butach, wycięte okienka trzy, dla estetyki oklejone kolorową taśmą. Zwierzaki szyłam po godzinach ale nie ma przeciwwskazań, by użyć gotowych.

Jak w to się bawi? Najpierw uczymy. Nazywamy zwierzątka, w zależności od głębokości zaburzenia/wieku/etapu nauki
- wyrażeniem dźwiękonaśladowczym (MIAU, KWA KWA, HAU),
- rzeczownikiem (KOT, KACZKA, PIES),
- zdaniem (KOT MÓWI MIAU, KACZKA MÓWI KWA KWA, PIES MÓWI HAU HAU).

Możemy dziecię zachęcić, by powtórzyło za nami.
Wariant 1 (dźwiękonaśladowcze) Pytamy: KTO? Oczekujemy odpowiedzi typu: MIAU
Wariant 2 (rzeczowniki) Pytamy: KTO? Oczekujemy odpowiedzi typu: KOT
Wariant 3 (zdanie) Pytamy: KTO? Oczekujemy odpowiedzi typu: KOT. Pytamy: CO ROBI/MÓWI KOT? MIAU

Po prezentacji wszystkich opcji dajemy dziecięciu jedną zabawkę i pytamy GDZIE? (KWA KWA - GDZIE)? 
GDZIE?
KWA KWA - GDZIE?

Gdy wszystkie zwierzątka trafią na swoje miejsce, możemy pobawić się w drugą stronę, używając pytania GDZIE? i/lub polecenia DAJ. 

 MIAU. GDZIE? DAJ
GDZIE KOT? DAJ
GDZIE KOT? DAJ. CO MÓWI KOT?

Z Zuzinkiem moim bawimy się na wszystkie trzy warianty, raz posługując się onomatopejami, innym razem nazwami zwierząt to znów całymi zdaniami. Zuzik powtarza póki co onomatopeje, piesek to HAU, kaczka KA, kotek MIAU lub NEJ NEJ (kotek to zawsze radość!). Uroczo brzmi w wykonaniu Zuzinka sowa (UHU HUHU) i auto z mocną wibracją (BRUM BRUM). Gdy coś przypadkiem spadnie ze stołu Zu mówi BA!, owieczka też mówi BA (i jeszcze piłka to BA - taką mamy wielofunkcyjną sylabę jeszcze ;)), krowa zaś buczy BU, kura to albo KO, albo KU, albo nawet KA. A i lew warczy groźnie AAA! (nie mylić z zasypiającym dzidziusiem, któremu ZU śpiewa na melodię "Kotki dwa" - A A A.

Kolejne etapy nauki spostrzegania wzrokowego to praca na coraz bardziej symbolicznym (atematycznym) materiale. Kolejno będzie to:
- dobieranie obrazka kolorowego do obrazka kolorowego
- dobieranie obrazka czarno-białego do obrazka kolorowego
- dobieranie obrazka czarno-białego do obrazka czarno-białego
- dobieranie podpisu do obrazka czarno-białego.
Jak już dziecięciu problemu nie sprawia skojarzenie szkicu z przedmiotem można ćwiczenie modyfikować i posługiwać się zarówno materiałem kolorowym jak i czarno-białym.

A zacząć można jeszcze od dobieranie zdjęcia do przedmiotu. Ponieważ my z Zuzią od początku pracujemy na obrazkach i Zuzia je "kojarzy" ze zdjęć nie korzystamy. Ale planujemy, bo to dla dziecięcia zawsze miło zobaczyć samego siebie jako bohatera ćwiczenia :)

czwartek, 16 stycznia 2014

Tekturowe łóżeczko i ćwiczenie językowe

Dziś na tapetę poszła tektura. Korzystają z tego szablonu udało mi się zrobić łóżeczko dla lali. Pościel uszyłam naprędce, bo moje łóżeczko ponoć wygląda jak auto - więc aby nie było wątpliwości ;) 

I teraz tak. Lala może w łóżeczku spać:
 LALA ŚPI
A A A

Lala może też jeść.
 LALA JE 
AM AM

Można także lali dać pić.
 LALA PIJE
CHLIP CHLIP

Zabawa będąca jednocześnie ćwiczeniem systemu fonetyczno-fonologicznego przebiega w kilku etapach. Na początku pokazujemy dziecięciu wyżej udokumentowane czynności nazywając je tak, jak to opisałam. Pozwalamy maluchowi pobawić się przez chwilę - niech naśladuje każdą czynność po nas. Po prezentacji każdej czynności i krótkiej zabawie układamy przedmioty przed dziecięciem, od lewej do prawej (by od samego początku uczyć tego oto porządku). Lalę ustawiamy przed dziecięciem i przechodzimy do części sprawdzającej rozumienie. Nazywamy jedną z trzech czynności np. "Lala pije. Chlip chlip." i pytamy "Gdzie?". Zadaniem dziecka jest uchwycenie odpowiedniego przedmiotu i zademonstrowanie jak lala pije. W jednym ćwiczeniu sprawdzamy wszystkie trzy czasowniki. Jeśli dziecię powtórzy wyrażenie dźwiękonaśladowcze (a starsze - zdanie) - tym lepiej.

 LALA PIJE
CHLIP CHLIP
GDZIE?

Innym wariantem tego ćwiczenia jest zmiana osoby:
a. Lala pije. Kot pije. Baranek pije.
b. Lala je. Kot je. Baranek je.
c. Lala śpi. Kot śpi. Baranek śpi.
a.

b.

c.

W tym wypadku to przedmiot zostaje najbliżej dziecięcia, wybrać należy odpowiednią postać.

Ze starszymi dziećmi (bądź na bardziej zaawansowanym etapie terapii) pracować możemy już na obrazkach. To czego można dotknąć dla maluchów jest jednak nieodzowne.

Zuzanek od dłuższego czasu karmi lalę, poi, lula w rączkach. Jutro wypróbujemy położyć ją do łóżeczka :)


czwartek, 9 stycznia 2014

Logopedia w praktyce - doświadczenia rodziców i terapeutów, pomoce, pomysły

Ogłaszam, iż powstała nowa kategoria na blogu: lista adresów internetowych odsyłających do miejsc, w których rodzice i/lub terapeuci metody krakowskiej (ale nie tylko) opisują, jak pracują ze swoimi podopiecznymi. U autorów można znaleźć także filmiki pokazujące jak krok po kroku wykonać dane zadanie, gotowe pomoce do pobrania, teoretyczne uzasadnienie wybranego postępowania. Zachęcam, polecam!