wtorek, 29 kwietnia 2014

Traktat o Pani Rurce

Proszę Państwa, dziś przedstawiam Wam zestaw zabaw z rurką vel słomką do picia. Na początek krótki wstęp teoretyczny. W przyrodzie występują rurki różnej maści: długie, krótkie, proste, z zagięciem, wymyślnie powyginane, a także grube i cienkie. I teraz zależnie od tego jaką rurkę użyjemy, będziemy mieć różne efekty naszej praco-zabawy.

1. Rurka do picia. Im dłuższa i grubsza (grubsza w przekroju), tym bardziej trzeba się namęczyć, aby przez nią coś wypić. Sprawdza się więc jako ćwiczenia gimnastykujące buzię (dla fachowców: mięśnie okrężne ust).
 

2. Rurka do dmuchania. Przy tych ćwiczeniach, jeśli mają czemuś konkretnie służyć, pilnuję aby dziecię trzymało rurkę na środku ust, nie w którymś kąciku, z boku. Bo wtedy ćwiczymy kierowanie powietrza właśnie na wprost, centralnie (tak jak jest z większością polskich głosek). Z Zuzką-Kluską dmuchałyśmy dziś w dwojaki sposób. Najpierw w kubku ze skrawkami papieru (papierki tańczyły zatem, co się dziecięciu podobało, a więc chciało to powtarzać), potem w kubku z wodą (efekt nie tylko wizualny, ale i dźwiękowy!). Zuzik nie tak od razu zrozumiał, że w rurkę można dmuchać, a nie tylko przez nią pić, więc najpierw dmuchałyśmy na papierki samymi ustami (odwołując się do doświadczenia, które Zuza już ma - dmuchamy "jak na gorącą zupę"), potem przez rurkę na te same papierki, a na koniec przez rurkę do wody. Ależ pięknie wyglądało Zuzi zaskoczenie kiedy zobaczyła i usłyszała to bul bul bul w kubeczku! 
[zdjęcie: http://gopslubawa.pl/wrzesien-w-grupie-zabawowej-w-grabowie/]

3. Rurki z galaretką - wersja logopedyczna. Ostatnio chciałam wykorzystać ten pomysł - jak przygotować galaretkę "robaczki" - ale mi nie wyszło. Robaczki nie chciały z rurek wyjść, więc dziś posłużyły jako nagrodo-ćwiczenio-zabawa. Zabawa dla chłopca, który przyszedł z ciocią po brata, nagrodo-ćwiczenie dla mojego ucznia, którego język ma tendencję do asymetrycznych ruchów (ucieka w jedną stronę). A co dokładnie chłopaki z tymi rurkami z galaretką robili? Próbowali ją zjeść. A że zabroniłam przesuwać po rurce palcami, by łatwiej było ją wydobyć, musieli użyć siły swoich płuc, warg i policzków. I wciągać galaretkę z rurki ułożonej pośrodku buzi - właśnie dla symetrii. 

4. Grube rurki zamieniają się w koraliki. Po nieudanym eksperymencie z galaretkowymi robakami natknęłam się w sklepie na grube rurki. Eureka! - wykrzyknęłam - w nich robaki na pewno się udadzą, bardziej stężony roztwór + gruba rurka są gwarantem udanych robaków! Zakupiłam zatem grube rurki, ale nim przeszłam do próby robakowej części drugiej - no właśnie. Grube rurki zamieniają się w koraliki. Jako że Zuzka ma dopiero (a dokładniej rzecz biorąc będzie mieć dopiero jutro) 18 miesięcy, koraliki wycięłam dość grube, na 1,5-2cm. Wzięłam kawałek sznurka do prania, przypaliłam końcówki żeby się nie pruły, z jednej strony zrobiłam supełek żeby się nie zsuwały i - voilà! Pokazałam Zuzi co z czym i umie już nawlekać - ćwiczenie sprawnośći manualnej, koordynacji ręka-oko jak znalazł! A w przyszłości będzie z mamą szyć pluszaki :)


Jeden zestaw dla 25-miesięcznej eM, drugi dla mojej Zu. Jeśli nie macie w domu sznurka, w jego charakterze może wystąpić sznurówka (nawet łatwiejsza jest, bo ma sztywny koniec) lub chudsza słomka - na nią też można nawlekać.

To tyle na razie, gdy się Zuzka obudzi, może wymyślimy coś jeszcze z udziałem Pani Rurki. I jeszcze mam w głowie post z wnioskami poszkoleniowymi i dwa tysiące siedem pomysłów z których muszę się wypisać - ale po kolei :) 

Miłej zabawy z rurkami
pAnna Krystyna

czwartek, 17 kwietnia 2014

„Kolorowanki logopedyczne – głoska /ż/” Alicji Rominieckiej-Stec

„Kolorowanki logopedyczne – głoska /ż/” to propozycja Alicji Rominieckiej-Stec, adresowana do dzieci utrwalających wymowę tytułowej głoski. Kolorowanki te to bogaty zbiór dużych ilustracji z wplecionymi weń logatomami i wyrazami, które dziecko powinno powtórzyć, ale także zestaw ćwiczeń, które poprzez skupienie aktywności dziecka na dodatkowych czynnościach odwracają uwagę od żmudnych powtórzeń. Są to m.in. wycinanki, puzzle, karty do gry.

Grafika użyta przez autorkę jest bardzo przyjazna. Zróżnicowana wielkość elementów do zamalowania (na jednych stronach większa, na innych mniejsza) pozwala na wykorzystanie kolorowanek zarówno z młodszymi jak i starszymi uczniami. Niektóre z kolorowanek uwzględniają specjalne potrzeby uczniów z zaburzeniami spostrzegania wzrokowego i kierunkowości – w nich logatomy zapisane są w linii prostej. Natomiast te kolorowanki, w których logatomy swobodnie "skaczą" po rysunku można z dużą satysfakcją wykorzystać z dziećmi nie mającymi problemów dyslektycznych.

Kolorowanki z materiałem wyrazowym autorka podzieliła na kilka grup: zawierające ćwiczoną głoskę w nagłosie, śródgłosie, w zestawach dwuwyrazowych i zdaniach, na koniec prezentując kilka pomysłów zabaw utrwalających. W „Kolorowanki logopedyczne” warto zainwestować, nawet jeśli sceptycznie podchodzi się do malowanek – choćby ze względu na obszerność prezentowanego weń słownictwa i przejrzysty spis. 

piątek, 11 kwietnia 2014

Jak zrobić spódniczkę tutu?

Naoglądałam się miesiące temu tutoriali o tytułowych spódniczkach. Ale że były to tutoriale zza wielkiej wody (chyba to jest przyczyną) we wszystkich używano takiego bardzo wygodnego tiulu - na rolce. Więc robota przy nim była żadna - 15 minut i gotowe. Przykładowy tutorial tutaj. W moim mieście jednak takiego tiulu znaleźć nie mogłam, więc wykorzystałam nieco bardziej pracochłonny tiul "z metra" - nomen omen miałam go cały czas w domu, podarunek od Pani Renatki.

Co będzie potrzebne?
- gumka (wykorzystałam taką o szerokości 7mm, ale następną chcę zrobić na dużo szerszej, na oko 15-18mm)
- nożyczki
- względnie igła i nici by zszyć gumkę (cieńszą można zawiązać)
- na spódniczkę dla Zuzi zużyłam około 140x120cm tiulu (Zuzia ma rozmiar 86)
- oparcie krzesła, duża książka, pudełko z klockami lub inna tym podobna rzecz, na której można założyć gumkę

Jak to się robi?
Najpierw odmierzamy talię, potem łączymy ze sobą końce gumki. Następnie przygotowujemy paski tiulu - na Zu były to paski 40 cm na 7 cm. Na początek wycięłam pasy na 40 cm, później zawijałam je na długą linijkę o szerokości 3,5 cm i przecinałam z jednej strony - więc od razu powstawało sporo pasków. Ostatni etap to zawiązanie pasków na gumce. Gotową spódniczkę można czymś przyozdobić. U nas - różowy kwiatuszek. Odpinany, bo spódniczka ma taki kolor, że można do niej dobrać body w paski i będzie pszczółką albo żółtą koszulkę - i jak znalazł będzie wielkanocny kurczaczek :)

Spódniczka jest całkiem sztywna i gęsta (takie bardziej mi się podobają):


Kluska-Zuzka przegląda się w lustrze. Z jednej strony bardzo chce kiecuszkę zakładać, z drugiej ściąganie jest tak proste, że szybko z tutu Zuza wyskakuje. Zastanawiam się więc nad sposobem doszycia spódniczki do body lub bluzki, tylko na co się w takim wypadku zdecydować, na kurczaka czy pszczołę? ;) Zdjęcie bardzo niewyraźne, bo Zu to żywe sreberko.