piątek, 10 kwietnia 2015

Prawidłowy chwyt podczas rysowania, samogłoski i motylki - filmy.

Wracam do pracy! Przy okazji przygotowywania ćwiczeń dla moich podopiecznych pobawiłyśmy się z Zuzią. Bo Zuzia oczywiście wielce zainteresowana. Dla J. będzie wersja ze spinaczami biurowymi, Zu uczy się natomiast trzymać narzędzie pisarskie - w tym wypadku mazak.

Proszę zauważyć, że Zuzia w ogóle nie wie, że uczy się trzymać pisak. Zuzia świetnie się bawi malując motylki i kwiatuszki, licząc, nazywając części ciała i części kwiatuszka. A potem czytając, szukając, dokładając i wybierając.

Najlepiej człowiek uczy się w działaniu - nie tylko dziecko, dorosły też. Dopóki sama nie prowadzę samochodu z punktu A do punktu B zupełnie nie znam trasy. Choćbym siedziała obok kierowcy ze sto razy. Dopiero kiedy poprowadzę - wiem i umiem. Z dziećmi podobnie: dajmy doświadczyć a się nauczą. Tysiące powtórzeń. Twoje dziecko za nic nie chce uczyć się prawidłowego chwytu? Niech nie wie, że się uczy. Mocno skupcie się na efekcie: oto malujecie motylka, sześć motylków. Potem kwiatki. Auta, pieski, żaby - cokolwiek Twoje dziecię lubi. A chwyt jest poniekąd. Ty wiesz, że ćwiczycie, ono wcale nie musi. Intonuj. Graj sobą. Zachęcaj samym sposobem w jaki z dzieckiem rozmawiasz.

A prowadzenie ręki dziecka? To jeszcze jeden trik nauczyciela. Nie mów dziecku, że oto prowadzisz jego dłoń aby mu pomóc (chyba że chce takich zapewnień). Spokojnie może żyć z przeświadczeniem, że ono samo to robi. Niektóre dzieci chcą oparcia i pewności, że robią coś razem, inne (mimo że robicie coś razem) chcą mieć pewność, że są samodzielne. Więc wzmacniaj tę pewność mówiąc "Zosia maluje", "Zosia trzyma", "Zosia umie". Jak już z Zuzią namalowałyśmy te wszystkie motylki i kwiatuszki, zostawiłam Zu samą z pisakami i kartką i namalowała tęczę. Całkiem nieźle trzymała pisaki, aczkolwiek trzymała je wysoko. I to wypracujemy, ale już po jednorazowej sesji zmierzała do takiego układu paluszków jaki powtórzyłyśmy kilkanaście razy, już po tej jednej zabawie wybierała pisaki po kolei (aktualnie jest na etapie różowego i tylko ten wybierała zanim zastosowałam taktykę odkładania daleko już użytego koloru), pięknie je otwierała i zamykała (gdy dawałam jej pisaki i zostawiałam samą, pisaki wiecznie zostawały otwarte). 

I ile radości z tychże samogłosek! Pora chyba je odłożyć i zająć się zwierzątkami i czytaniem wyrażeń dźwiękonaśladowczych.

A tutaj filmy:


1. Tworzymy - sprawność manualna przy otwieraniu i zamykaniu pisaków, chwytaniu pisaka.

2. Czytamy - przy okazji ćwiczymy praksję oralną szeroko otwierając usta do samogłosek.

3. Zu samodzielnie rysuje - tęczę, jak mi zdradziła.