wtorek, 5 stycznia 2016

Badanie słuchu? Ale on wszystko słyszy, bardzo dobrze!

Czasem spotykam na spacerze moją koleżankę - psycholog. Dziecięcy żeby było lepiej. Poplotkujemy, pozachwycamy się dziećmi, ponarzekamy na zimno czy brak czasu. Po spotkaniu z nią jednak nie mówię: uf, moje dzieci widział psycholog, więc na pewno rozwijają się prawidłowo, nie ma nic niepokojącego w ich rozwoju, przecież psycholog ich widziała.

Banalna sytuacja? A jednak. Chyba już tak mamy, że chcielibyśmy wszystko upraszczać w życiu i aby było dobre. Więc na wyrost uspokajamy się. Pani doktor, która go badała jest laryngologiem, więc ze słuchem jest ok. A przeprowadziła pani doktor badanie? Nie, na oko tak.

Dziś byłam z moim osobistym synem (11 mies.) u laryngologa. Co prawda nie niepokoił mnie jego słuch czy mowa, ale nawrotowe zapalenie ucha i powtarzające się antybiotykoterapie. Jakże miło zaskoczył mnie lekarz, który nie tylko zajrzał do uszu i nosa wziernikiem, ale przeprowadził otoemisję i tympanometrię: badania bezbolesne, nieinwazyjne i nie wymagające od dziecka aktywnego udziału. Z jednej strony urządzenia jest końcówka, którą dziecięciu wkłada się do ucha, z drugiej działa maszyna. Otoemisja "pozwala na wykrycie niedosłuchu odbiorczego pochodzenia ślimakowego", tympanometria "jest to badanie słuchu służące do oceny jego zaburzeń. Badania tympanometryczne polega na zapisywaniu wychyleń błony bębenkowej podczas zmian ciśnienia w przewodzie słuchowym, wykorzystuje się tutaj odbitą falę dźwiękową. Tympanometria jest badaniem nieinwazyjnym i bezbolesnym zalecane przy wszelkiego rodzaju niedosłuchach". Trwają po kilka, kilkanaście sekund na każde ucho.

Na to medycyna idzie do przodu, rozwija się, abyśmy nie musieli diagnozować na oko i na chyba.

Kochani, jeśli jest choćby cień podejrzenia nieprawidłowości - spieszcie się badać! Że drogo i kolejki? Zadzwoniłam ze skierowaniem wczoraj, kazano mi przyjść dzisiaj, fakt że na nfz kolejki nie przewidzisz, udało się nam wszak bardzo sprawnie. Starsza co prawda pokazała lekarzowi język i potupała nóżką (też była do sprawdzenia z uwagi na przewlekły nieżyt nosa), ale udało się: matka polka z dwójką szkrabów u laryngologa, śmieszny obrazek ;)

A i mówcie lekarzowi czemu przyszliście. Lekarz to nie cudotwórca (logopeda też nie ;)), nie chodzi o to żeby się domyślił czy zgadł - tylko o to by wykorzystał swoje narzędzia do sprawdzenia tego, na czym się zna. Moim dzieciom wędzidełka podjęzykowego nie sprawdził, bo też nie wspominałam żeby były trudności ze ssaniem czy wymową dziąsłowych. Jest tak wiele możliwości schorzeń, że specjalista wszystkich nie sprawdza przy wizycie. Sprawdza to, co zgłasza pacjent. Sprawdza te sfery, które mogą być związane ze zgłaszaną trudnością. Więc warto przed wizytą spisać sobie i wypunktować: co niepokoi, na co inni zwrócili także uwagę. I nie bać się pytać. Nie ma głupich pytań.

Powodzenia!