piątek, 29 kwietnia 2016

autoterapie w autyzmie

Na wykład z R. Kaufmanem zapisałam się szybko, ale w dniu, w którym miał się odbyć, walczyłam ze sobą, by pojechać. Metoda autorska pracy z autyzmem, reklamowana hurraoptymistycznie, więc obawiałam się, czy to w ogóle ma sens. Jednak nie żałuję. Podejście bliskie jest współczesnej duńskiej szkole wychowania (Juul), terapii więzi (Olechnowicz), rodzicielstwu bliskości (Stein). A więc blisko moich osobistych, matczynych wyborów. 

Najważniejsze w pracy z dzieckiem wg R. Kaufmana:
1. Dzieci pokazują nam jak do nich dotrzeć,
2 a my pokazujemy im jak do nas dotrzeć.

W przypadku pracy (no, praca to może nie najlepsze słowo w kontekście tego podejścia ;)) z dzieckiem neurotypowym pomijanie pierwszego punktu jeszcze może przynieść oczekiwane skutki, w przypadku spektrum ASD nie. No chyba, że uważamy, że człowieka trzeba złamać aby osiągnąć sukces terapeutyczny (tak, są ludzie, którzy uważają, że złamać człowieka to coś dobrego i warto to zrobić żeby powtarzał czynności, które chcemy, by powtarzał...).

Autyzm nie jest zaburzeniem zachowania (zaburzenie zachowania to symptom nie przyczyna), ale relacji - to także jedno z głównych założeń podejścia.

Kolejna ważna rzecz w tym podejściu: "autostymulacje" to sposoby radzenia sobie z przebodźcowaniem ze strony świata, to strategie autoterapeutyczne (patrz też: Olechnowicz, "Dziecko własnym terapeutą"), zmierzające do samoukojenia, samouspokojenia.