Proszę Państwa, dziś przedstawiam Wam zestaw zabaw z rurką vel słomką do picia. Na początek krótki wstęp teoretyczny. W przyrodzie występują rurki różnej maści: długie, krótkie, proste, z zagięciem, wymyślnie powyginane, a także grube i cienkie. I teraz zależnie od tego jaką rurkę użyjemy, będziemy mieć różne efekty naszej praco-zabawy.
1. Rurka do picia. Im dłuższa i grubsza (grubsza w przekroju), tym bardziej trzeba się namęczyć, aby przez nią coś wypić. Sprawdza się więc jako ćwiczenia gimnastykujące buzię (dla fachowców: mięśnie okrężne ust).

2. Rurka do dmuchania. Przy tych ćwiczeniach, jeśli mają czemuś konkretnie służyć, pilnuję aby dziecię trzymało rurkę na środku ust, nie w którymś kąciku, z boku. Bo wtedy ćwiczymy kierowanie powietrza właśnie na wprost, centralnie (tak jak jest z większością polskich głosek). Z Zuzką-Kluską dmuchałyśmy dziś w dwojaki sposób. Najpierw w kubku ze skrawkami papieru (papierki tańczyły zatem, co się dziecięciu podobało, a więc chciało to powtarzać), potem w kubku z wodą (efekt nie tylko wizualny, ale i dźwiękowy!). Zuzik nie tak od razu zrozumiał, że w rurkę można dmuchać, a nie tylko przez nią pić, więc najpierw dmuchałyśmy na papierki samymi ustami (odwołując się do doświadczenia, które Zuza już ma - dmuchamy "jak na gorącą zupę"), potem przez rurkę na te same papierki, a na koniec przez rurkę do wody. Ależ pięknie wyglądało Zuzi zaskoczenie kiedy zobaczyła i usłyszała to bul bul bul w kubeczku!
[zdjęcie: http://gopslubawa.pl/wrzesien-w-grupie-zabawowej-w-grabowie/]
3. Rurki z galaretką - wersja logopedyczna. Ostatnio chciałam wykorzystać ten pomysł -
jak przygotować galaretkę "robaczki" - ale mi nie wyszło. Robaczki nie chciały z rurek wyjść, więc dziś posłużyły jako nagrodo-ćwiczenio-zabawa. Zabawa dla chłopca, który przyszedł z ciocią po brata, nagrodo-ćwiczenie dla mojego ucznia, którego język ma tendencję do asymetrycznych ruchów (ucieka w jedną stronę). A co dokładnie chłopaki z tymi rurkami z galaretką robili? Próbowali ją zjeść. A że zabroniłam przesuwać po rurce palcami, by łatwiej było ją wydobyć, musieli użyć siły swoich płuc, warg i policzków. I wciągać galaretkę z rurki ułożonej pośrodku buzi - właśnie dla symetrii.
4. Grube rurki zamieniają się w koraliki. Po nieudanym eksperymencie z galaretkowymi robakami natknęłam się w sklepie na grube rurki. Eureka! - wykrzyknęłam - w nich robaki na pewno się udadzą, bardziej stężony roztwór + gruba rurka są gwarantem udanych robaków! Zakupiłam zatem grube rurki, ale nim przeszłam do próby robakowej części drugiej - no właśnie. Grube rurki zamieniają się w koraliki. Jako że Zuzka ma dopiero (a dokładniej rzecz biorąc będzie mieć dopiero jutro) 18 miesięcy, koraliki wycięłam dość grube, na 1,5-2cm. Wzięłam kawałek sznurka do prania, przypaliłam końcówki żeby się nie pruły, z jednej strony zrobiłam supełek żeby się nie zsuwały i - voilà! Pokazałam Zuzi co z czym i umie już nawlekać - ćwiczenie sprawnośći manualnej, koordynacji ręka-oko jak znalazł! A w przyszłości będzie z mamą szyć pluszaki :)


Jeden zestaw dla 25-miesięcznej eM, drugi dla mojej Zu. Jeśli nie macie w domu sznurka, w jego charakterze może wystąpić sznurówka (nawet łatwiejsza jest, bo ma sztywny koniec) lub chudsza słomka - na nią też można nawlekać.
To tyle na razie, gdy się Zuzka obudzi, może wymyślimy coś jeszcze z udziałem Pani Rurki. I jeszcze mam w głowie post z wnioskami poszkoleniowymi i dwa tysiące siedem pomysłów z których muszę się wypisać - ale po kolei :)
Miłej zabawy z rurkami
pAnna Krystyna