Jako, że jestem nie tylko przyszłą mamą i nie tylko logopedą, o zabawkach i planach terapii trzeba czasem zapomnieć i zajęć się innymi sprawami ;) Długo zastanawiałam się nad upominkiem dla bliskiej koleżanki, która niedługo miała wyjść za mąż. W końcu zaryzykowałam uszycie laleczek. Robiąc wykroje zaczęłam marzyć o pracy w branży modowej: projektowanie i tym podobne. Jeszcze kilka dni wcześniej nie miałam do czynienia z szyciem zupełnie, a tu już takie pomysły - cóż, tak to jest kiedy człowiek angażuje się całym sobą w to, co zamierzył :)
Laleczki prezentują się tak:
Jak widać na przedostatnim zdjęciu dodałam Pannie Młodej nieco uśmiechu i zaopatrzyłam ją w nos. Na koniec dostała także różyczkę do włosów, ale zapomniałam zrobić zdjęcie. Pan Młody nosi frak, co musiałam uwiecznić fotografią pleców ;)
Pudełeczko na podarek też zrobiłam własnoręcznie, oklejając je tekstami ze studiów (skończenie filologii polskiej wiąże się z posiadaniem ton makulatury!) i przyozdabiając kokardkami z kolorowych wstążek:
Koleżance i jej Lubemu prezent się spodobał - podobno laleczki będące ich podobiznami stoją w domu w honorowym miejscu :)




