Kontynuując
poprzedni wpis przejdźmy do prezentacji kolejnych publikacji z niżej zaprezentowanych stosów:
7. "Emocje i relacje społeczne" wyd. Konferencje Logopedyczne, M. Korendo, M. Gawor.
To zestaw stricte terapeutyczny, dotąd nie miałam okazji go użyć (nie pracowałam z nikim dla kogo byłby odpowiedni). Z założenia, co widać w instrukcji, jest bardzo, bardzo trudny. Szczerze mówiąc nie wiem czy bardziej nie posłużyłby właśnie do rozwijania narracji i wyobraźni na języku polskim w szkole niż rzeczywiście do terapii osób z trudnościami rozwojowymi i komunikacyjnymi. Chętnie poczytam opinie osób, które pracują na tym zestawie.
8. "Miłość" wyd. Entliczek, A. Desbordes i P. Martin.
Była jakiś czas temu taka akcja, aby dzieciom nie podcinać skrzydeł i ta książka jest właśnie tym: świadectwem jak nie podcinać dziecku skrzydeł. Serdecznie polecam rodzicom, ale myślę sobie, że też pedagogom, nauczycielom, wychowawcom świetlic itp. Nawet jeśli dorośli w otoczeniu dziecka warunkują swoją miłość od jego zachowania czy powodzeń i niepowodzeń, niech no młode pokolenie już od najmłodszych lat uczy się, że można inaczej. I jedna z bardziej kontrowersyjnych dla polskiej tradycji matki polki strona na zachętę:
9. "Narzekania rzeki" wyd. Literatura, K. Turaj-Kalińskia.
Waham się w sobie, czy ta książka (jak i "Miłość" wyżej wymieniona) pasują do tej kategorii książek. Ale myślę jednak, że tak. Jak to z literaturą piękną można z nich wyczytać różne rzeczy, ja akurat wyczytuję dużo o emocjach i uczuciach. "Narzekania rzeki" jest dla mnie wierszowaną historią o osobie wysoko wrażliwej (patrz:
E. Aron "Wysoko wrażliwi"). O tym dziecku z zaburzeniami integracji sensorycznej, wybiórczością pokarmową i zaburzeniami ze spektrum autyzmu, które czuje, słyszy, widzi bardziej. Czytając tę książeczkę pewnemu wrażliwczykowi śmieję się serdecznie i wbijam szpileczkę: to o tobie, mówię, i czytając przesadnie pojękuję naśladując rzeczkę. Bo to też jedna z technik radzenia sobie z tym co trudne: terapia śmiechem. Zauważamy, że każda niteczka kuje, marchewka w zupie kuje w ząbki a szczotka we włosach szarpie i śmiejemy się z tego. Uf, i jakoś tak lżej. Nikt nie jest idealny, i nie będzie.
10. "Wiewiórki, które nie chciały się dzielić", wyd. Zielona Sowa, R. Bright i J. Field.
Pięknie ilustrowana, wierszowana książka, która znowuż na to co trudne (zrezygnowanie z omnipotencji i nauka dzielenia się) proponuje terapię śmiechem. Współczesność odkryła, że dziecko też człowiek i proponuje, by pozwalać dzieciom decydować o ich własności i nie wymagać by dzieliły się tym, co do nich należy, tak jak nie wymaga się od dorosłego, by dzielił się swoim sąsiadem własnym samochodem. Temat jest jednak dużo poważniejszy i nie da się go, imho, zamknąć w prostej i jednoznacznej wskazówce typu "zawsze każ się dzielić by nie wyrosło na egoistę" czy "nigdy nie każ się dzielić, szanuj jego granice". A ww. książeczka? Znów bez dydaktyzmu, po prostu poprzez opowiedzianą historię pokazuje jak się może zdarzyć i właśnie się zdarzyło. Polecam z tej serii też o Lwie i myszce (a tam o lęku, odwadze i przyjaźni).
11. "NIEtypowy Adaś" wyd. Zielona Sowa, T. Percival.
Nie chcę tej książki przegadać, więc tylko napiszę, że warto ją kupić nawet dla samych ilustracji. Albo jeszcze coś powiem. Treść jest może nadto idealistyczna i idylliczna. Bajkowa. I sama nie wiem czy to dobrze by dzieci w takich wizjach wzrastały. Ale jako jedna z wielu pozycji w biblioteczce jak najbardziej może być. Książka o tym, by nie wstydzić się tego, co różni nas od innych.
12. "Duszki, stworki i potworki" wyd. Wilga, D. Gellner.
Moje pociechy są nią zauroczone, już sama nie wiem czy rzeczywiście jakikolwiek strach był przed stworami i potworami zza szafy, czy one zawsze takie miłe i sympatyczne dla nich były? Polecam bardzo. I znów: bez technik dla rozumu a jedynie poprzez nazwanie i nadanie zaskakujących cech, łagodnych, zabawnych, ludzkich oswajanie z lękiem.
To mój ulubiony z tomiku. Myślę sobie, że jest o moich dzieciach kiedy zaczynają marudzić i mówię sobie, że powinnam je wtedy potraktować jak potworki, które pięknie jęczą :D
13. "Tappi i awantura z olbrzymem" wyd. Zielona Sowa, M. Mortka i M. Kurczewska.
To jest pozycja obowiązkowa dla każdego rodzica i nauczyciela zmagającego się z dzieckiem, któremu nauka samoobsługi nie w smak, które by chciało, jak w niemowlęctwie, aby mu dać, zrobić, przygotować. Z resztą kto by nie chciał? Ale omnipotencja potrzebna jest gatunkowi ludzkiemu tylko na początku życia, później trzeba się wziąć w garść i zatroszczyć o dobro już nawet nie tylko swoje ale też innych - i o tym jest ta książka. O życiu w społeczeństwie. Nie sobie, nie mnie, nie ja. Nie tylko i nie przede wszystkim.
14. "Co mi powiedział tata" wyd. Entliczek, A. Desboredes i M. Pauline.
Trzecia z serii książeczka o Archibaldzie, tym razem zastanawia się on co będzie, gdy dorośnie, gdy wyruszy w świat. Na każdy lęk tata ma jednak słowa otuchy. Poniższa strona najbardziej przypadła do gustu mojemu synkowi.
15. "Powiedz mi, co odczuwasz" J. Cieszyńska.
W zestawie jest bardzo dużo takich samych grafik przedstawiających emocje (buźki): smutek, złość i radość oraz te emocje u kobiety, mężczyzny, chłopca, dziewczynki oraz kilka sytuacji kontekstowych z udziałem tych postaci. Zestaw służy programowaniu języka (Metoda Krakowska) poprzez wielokrotne powtarzania struktur zdaniowych np. pani jest smutna, pan jest smutny; ćwiczeniu zdań okolicznikowych przyczyny, rozpoznawaniu emocji. Z założenia adresowana do dzieci z asd i dla nich specjalnie czarno-białe i minimalistyczne rysunki. Nie wiem czy rzeczywiście taka kreska pomaga, nikt tego nie zbadał (w sensie ile osób z asd a ile bez w istocie lepiej percypuje tego typu obrazki niż kolorowe jakich pełno w podręcznikach przedszkolaków, właśnie działających na tej zasadzie: sytuacja, emocja, symbol emocji).