Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ćwiczenie systemu fonetyczno-fonologicznego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ćwiczenie systemu fonetyczno-fonologicznego. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 kwietnia 2020

Ćwiczenia dla głosek syczących i dziąsłowych od mojej koleżanki ze studiów

Dla dzieci w terapii logopedycznej, które np. mówiąc ser, cebula, zegarek, cegła wsuwają język między zęby, ćwiczenia języka i utrwalające:


Dla dzieci, które zamiast r mówią l lub j, które mają trudność z uniesieniem języka do schodka za górnymi zębami:


W razie pytań polecam się i ja, chętnie doprecyzuję, wyjaśnię, podrzucę dodatkowy materiał :)

wtorek, 17 marca 2015

Nauka czytania metodą symultaniczno-sekwencyjną (samogłoski)

Nadszedł dzień, w którym Zuzia (2;4) trafia do Internetu. Długo wzbranialiśmy się z mężem przed prezentowaniem na forum publicznym wizerunku naszych dzieci. W końcu uznaliśmy, że dla celów terapeutycznych, naukowych warto to zrobić. 

Prezentujemy z Zu jak można pracować z książeczkami "Samogłoski" z serii "Kocham czytać" J. Cieszyńskiej. Kiedy uczyłam Zuzię czytać samogłoski, dodatkowo stosowałam Gesty Wizualizacyjne - to właśnie je wskazuje dziewczynka. 

I tak:
- A to odwiedzenie brody w dół
- Y to uniesienie rąk do góry i wysunięcie lekko brody (u Zu Y w izolacji brzmi bardziej jak I, pracujemy nad tym ;))
- U to podłożenie pod brodę pięści ułożonej w "beczkę"
- O to obrysowanie palcem okrągłych jak jajeczko ust
- E to wskazanie na lekko wystający język
- I to wskazanie palcem szeroko rozciągniętych ust.

To są akurat gesty J. Cieszyńskiej, ale sporo innych autorów wymyśliło systemy gestów wspierających mówienie (artykulację). W gestach Cieszyńskiej chodzi o to, by połączyć ruch z zakresu małej motoryki z ruchem tzw. praksji oralnej i/lub obrazem zapisanej litery. To zawsze wskazanie na ułożenie narządów mowy (żeby wypowiedzieć O trzeba zaokrąglić usta, żeby wypowiedzieć U - ściągnąć je w dzióbek itd.). Wysunięcie języka przy E oczywiście jest czymś więcej niż trzeba w prawidłowej artykulacji tej głoski, autorka GW twierdzi wszak, że z obserwacji jej i użytkowników GW to wyolbrzymienie pomaga dzieciom w prawidłowej artykulacji i jej odróżnieniu od A a z czasem wysuwanie języka ustępuje samoistnie. 

A i Y graficznie są bardzo podobne, może dorosłym ciężko to zauważyć, bo mają ich obraz już mocno utrwalony. Jednak przyjrzyjcie się dobrze: A jest prawie takie samo jak Y, tylko odwrócone i z małą kreseczką pośrodku. Dla dzieci z ryzyka dysleksji i innych z zaburzeniami spostrzegania wzrokowego bądź funkcjonowania lewej półkuli mózgu (dostrzegania różnic) one są naprawdę podobne. Moja Zuza mimo, że widziała i czytała te literki serki razy wciąż je myli. A wystarczy, że przypomnę jej "rączki do góry" i już wie, że to nie A lecz Y. Dlatego szczerze zachęcam do używania GW podczas nauki samogłosek. 

Kiedy uczymy małe dziecko, używanie naukowego języka jest absurdalne, najlepiej wykorzystać mechanizm naśladowania: przesadnie prezentujemy układ ust, gdy sami wypowiadamy głoskę, dodatkowo stosując umowny gest. To oddziaływanie na wiele zmysłów: słuch (dźwięk głoski), wzrok (układ ust), dotyk (gest). Żeby się czegoś nauczyć trzeba tego doświadczyć, prawda? :)


Na marginesie chciałabym dodać, że moja Zu uwielbia czytanie. Sama dopomina się, że chce czytać. Gdy pytam w co chce się bawić często wybiera właśnie czytanie. Mój cel wczesnego nauczania czytania własnego dziecka został więc osiągnięty: dla Zu to przyjemność a nie przykry obowiązek. Nawiązując jednak do akcji "Cała Polska czyta dzieciom" i filmiku na którym ojciec na sali porodowej zaczyna czytać bajkę, chciałabym uspokoić rodziców, których dzieci za nic nie chcą słuchać, gdy rodzice im czytają. Moja Zuza bardzo długo też nie chciała. Jako dla polonistki i miłośniczki literatury było to dla mnie trudne doświadczenie, zwłaszcza gdy czytałam o tych wszystkich pięknych rodzinach, w których dzieci zasypiają podczas czytania bajek. Od urodzenia! Moja, gdy zaczynałam czytać, buntowała się. Jako niemowlę protestowała płaczem i zniecierpliwieniem, jako starsze niemowlę słowem "nie". Nie zrażałam się i wracałam do książek w różnych porach dnia, w końcu polubiła to. Za sprawą książeczek z serii "Mini Cotkotu" - zdążyłam przeczytać krótki tekst nim Zu w błyskawicznym tempie przewróciła stronę a zagadka na końcu książeczki była dla niej nagrodą, do której lubiła wracać. Na marginesie dwa: bajki i baśnie są dla maluszków za trudne, one nie rozumieją jeszcze tego skomplikowanego języka. U maluszków zaczynamy przygodę ze słuchaniem czytanego tekstu od rytmicznych prostych wierszyków, początkowo bowiem dzieci słuchają melodii. I dużo nazywamy, opowiadamy własnymi słowami wskazując palcem, zadajemy pytania, zachęcając do wskazywania i odpowiadania. I jeszcze nawiązując do filmiku: Zu już wszystko powtarza, dlatego czytanie książeczek wykorzystuję jako zachętę do wypowiadania dłuższych konstrukcji. Kolejne książeczki z serii wykorzystujemy do pracy nad wyrazistością wymowy, po prostu wyraźnie układam moje usta (np. przy ciszących kwadracik z ust, przy wargowo-zębowych zagryzanie wargi) i używam GA i skłaniam córkę by popatrzyła na mnie i powtórzyła. Proszę także zwrócić uwagę na moje powtarzanie zdań za Zuzią. Nie komentuję, czy powiedziała dobrze czy źle, nie poprawiam a jedynie powtarzam w sposób artykulacyjnie czysty - podając jej tym samym wzór. Taki sposób nie zniechęca do mówienia.

I jeszcze - dla osób, które nie znają podstawowych założeń nauki czytania ww. metodą. Uczymy czytać tylko samogłoski, nie cały alfabet. Spółgłoski pojawiają się w sylabach (PA PO PU PÓ PE PI PY, MA MO MU MÓ ME MI MY itd.). Dlaczego to tak ważne? Spróbuję wyjaśnić prostym językiem. SAMOgłoski są samodzielne. Można usłyszeć SAMĄ samo-głoskę i wypowiedzieć ją SAMĄ. Natomiast SPÓŁgłoski są niesamodzielne. Litery, które są graficznym obrazem głosek (dźwięków) nie oddają tej dwoistości. Alfabet to kolejno A B C D... Głoski brzmią A By Cy Dy Zy... a liter A Be Ce De Zet... itd. Pojawia się tzw. element wokaliczny, ponieważ SPÓŁgłoski nie mogą występować SAMOdzielnie. W sylabach, wyrazach i tekstach tego elementu wokalicznego nie słychać, natomiast w izolacji zawsze. Bo (powtarzam raz jeszcze) taka natura SPÓŁgłosek: zawsze występuję wSPÓLnie z innym dźwiękiem. Aby dzieciom więc nie robić wody z mózgu, nie uczymy nazw liter czy głosek a od razu wprowadzamy takie konstrukcje, które da się wypowiedzieć. Nigdy w metodzie symultaniczno-sekwencyjnej nie powiemy dziecku zdani typu "P jak parasol" bo przecież tak naprawdę mówimy i słyszymy "py jak parasol" co prawdą nie jest (parasol zaczyna się przecież na PA). Uczulam, że znajomość alfabetu ma się do nauki czytania tak jak znajomość tabliczki mnożenia do umiejętności gotowania jajek. Albo gorzej, bo może utrudniać naukę czytania. Ale to już dłuższy temat na odrębną rozmowę. Tu tylko sygnalizuję.


środa, 11 lutego 2015

Znasz zasadę, ale i tak robisz błędy ortograficzne? O myśleniu przez analogię słów kilka.

Jedną z operacji myślowych niezbędnych do nauki czytania i pisania jest myślenie przez analogię. Inne to operacje szeregowania, klasyfikowania, dostrzegania relacji między elementami zbioru, porównywania. To dlatego nauka czytania metodą symultaniczno-sekwencyjną zakłada poza poznawaniem materiału językowego ćwiczenia bardziej elementarnych zdolności. Hola hola, ale chyba nie piszę jak do ludzi tylko studentów (bez obrazy dla tych drugich - ostatecznie też ludzi)! Jeszcze raz:

Myślenie przez analogię to porównywanie, kojarzenie. Na podstawie kilku przykładów wyodrębniam zasadę, wzór i kolejne zadanie wykonuję ANALOGICZNIE. Każdy z Was z pewnością zna jakąś osobę dyslektyczną, która zna reguły ortograficzne a mimo to sadzi byki w najbardziej oczywistych miejscach. To właśnie mechanizm myślenia przez analogię zawodzi. Znajomość reguł nie jest jednoznaczna z umiejętnością zauważania ich w konkretnych przykładach, ponownego wyabstrahowania i zastosowania. Dlatego tak ważne są tego typu ćwiczenia dla dzieci zagrożonych dysleksją, dzieci "prawopółkulowych" czy z wzorem lateralizacji innym niż lewopółkulowy. Program terapii osób z dysleksją zakładać powinien ćwiczenia abstrahowania reguł oraz uczenia ortografii prawopółkulowego - czyli uczenia się słówek na pamięć, tak jak w języku obcym. "Zrobienia zdjęcia" słowu i zapamiętania go jako całości. Czyli wykorzystania mocnego mechanizmu prawopółkulowego. Propozycja dla dzieci z tak opracowanym materiałem to Symultaniczne ćwiczenia ortograficzne. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by w podobny sposób wykorzystać jakikolwiek podręcznik do nauki języka obcego (pilnując, by pod obrazkiem poprawnie wpisać polskie słowo) lub inne karty z potrzebnym materiałem językowo-obrazkowym (atlas anatomiczny? mapa świata? :))

Zestawy gotowych analogii można "zanabyć" w wydawnictwie Arson - przygotował je duet Nepomuceno, Nallur: Tematyczne i Atematyczne lub w konferencjach logopedycznych. Pierwsze zestawy są droższe, ale zawierają aż po 70 kart ćwiczeń! Wykonane są bardzo starannie, intensywne barwy, twardy karton, ładna kreska. Jedyny minus to to, że karty do użycia trzeba sobie wyciąć, opisać i pospinać. Roboty na 3 godziny, a gdybym nie miała gilotyny chyba na 8. Bo każda z tych 70 kart zawiera 5 obrazków do wycięcia i opisania - żeby potem w tym nie zginąć i wiedzieć do której karty dane obrazki. Szkoda, że producent nie pofatygował się aby obrazki na odwrocie podpisać i wyciąć albo chociaż zrobić perforacje do wytargania. Wszak, jako że w życiu kieruję się zasadą "always look on the bright side of life", potraktowałam te utrudnienia jako okazję do wyciszenia i medytacji oraz obmyślenia twórczego wykorzystania ścinków. A co!

W każdym razie prezentujemy z Zuzą jak pracować z analogiami:
(To analogie z konferencji-logopedycznych. Nagranie z 24.11.2014r. Z każdym ćwiczeniem logopedycznych jest tak, że dostosowujemy je do możliwości dziecka. Akurat wtedy ZU używała wyrażeń dźwiękonaśladowczych i zaczynała używać nazw. Dlatego prosiłam ją o nazwanie zwierzątek, o określenie co robią, sprawdzałam znajomość słownictwa (gdzie jest grzybek? gdzie pajęczynka?). Zu miała wtedy 2 lata i 24 dni więc polecenie też było proste: językowo opisywałam jej analogię (bocian je żabę). Ze starszymi dziećmi można próbować bez nazywania - aby dziecię samo nazwało przedstawione sytuacje.)

(I jeszcze jeden zestaw z konferencji-logopedycznych. Można też w tę stronę: najpierw nazwanie obrazków, potem zapoznanie się z analogiami. Ciekawostkia: żeby dziecię powiedziało "j" (jak w słowie "jajo") wystarczy podczas artykulacji nacisnąć mu dołek w brodzie. Albo nacisnąć swój i poprosić by zrobiło to samo. U nas pięknie wchodzi. Kiedy Kluskę uczyłam mówić "JE" sama sobie po pewnym czasie pomagała paluszkiem. W tym ćwiczeniu akurat nie zwróciłam na to uwagi, czasem ZU udaje się powiedzieć J, czasem nie. Jej mowa wciąż się rozwija :))

(Niektóre analogie są bardzo trudne (wciąż k-l), wtedy można je wykorzystać do budowania wiedzy o świecie - tak jak w powyższym filmiku.)

(Inne analogie to dla Kluski bułka z masłem. Więc na zbyt łatwym materiale ćwiczymy system fonetyczno-fonologiczny, czyli artykulację poprzez powtarzanie.)

Niestety na filmik nagrany dzisiaj (z analogiami z Arsonu) wkradł mi się mistrz drugiego planu w postaci Adasia więc muszę go ocenzurować przed opublikowaniem. To może potrwać.

A wracając do ścinek - może macie jakieś pomysły na ich kreatywne wykorzystanie? To paski grubego papieru o wymiarach 20,5x4cm, 10x2cm, 16x1,5cm oraz prostokąty 5,3x4,3cm. Na pewno posłużą mi do ćwiczeń na sylabach: sekwencji, analizy i syntezy wzrokowej, ćwiczeń typu "co nie pasuje?" - są szybkie w wykonaniu i dzieci je lubią, bo... ale o tym kiedy indziej.

Jeszcze analogii z k-l nie opisałam. Kart jest dużo mniej, ale przez to i cena niższa. I są gotowe do użycia od razu: wycięte, opisane, posegregowane. To także ćwiczenia innego typu niż z Arsonu: powiedziałabym, że bardziej życiowe, arsonowskie zaś bardziej "matematyczne".

czwartek, 20 listopada 2014

Przedświątecznie i logopedycznie - nauka czytania, sekwencje, różnicowanie paradygmatów i inne

W tym roku będziemy mieć pierwszą rodzinną choinkę. Choinkę z lasu - nie mogę się doczekać! No i dla tej choinki najbliższej zaczęłam już obmyślać ozdoby. Jeden z zestawów już przygotowanych to przedstawione poniżej renifery, choinki, gwiazdki, serca, świeczki i aniołki. W planach jeszcze dzwonki. Zrobione są z pianki. Wszystkie będą wisieć na granatowych wstążkach. Taki mam póki co zamysł ;) Z Kluską-Zuzką bawiłyśmy się już w sekwencje 2-elementowe i poszło, więc wykorzystałam ozdoby też dla uczennicy mojej.

Sekwencje to jedno z ćwiczeń uruchamiających leopółkulowe przetwarzanie informacji. Pierwszy etap ćwiczeń to naśladowanie (układanie takiej samej sekwencji pod sekwencją - wzorem), drugi - kontynuowanie sekwencji (jak na zdjęciu), trzeci - uzupełnianie brakujących elementów w sekwencji. Stopień trudności zwiększamy również poprzez zwiększanie ilości elementów w sekwencji oraz wybór materiału: tematyczny (konkretny, jak na zdjęciu) bądź atematyczny (symboliczny). 

Ponieważ moja uczennica ma trudność z różnicowaniem sylab z nagłosowymi głoskami P i M - właśnie taki materiał przygotowałam dla niej. Aby nie zapamiętała, że dana głoska nagłosowa jest na określonym kształcie podpisy przygotowałam w przedstawiony poniżej sposób.
Ćwiczenie czytania i różnicowania paradygmatów: Po ułożeniu sekwencji robimy hop i czytamy. Jeśli pojawia się problem z odczytaniem, wracamy do paradygmatu (śpiewamy - a co!) i/lub skojarzenia z sytuacją z książeczki z serii "Kocham czytać". Czyli odwołujemy się do prawej półkuli: całości i kontekstu. Stosuję też pomocniczno Gesty Wizualizacyjne: przy sylabach z P jest wskazania na zwarcie warg podczas wybuchu głoski (palec wskazujący na wargach), przy sylabach z M położenie otwartej dłoni na policzku (aby poczuć wibrację, mały palec dotyka skrzydełka nosa).

Ćwiczenia lewej półkuli: Relacje. Różnicowanie:Układam kilka sylab z jednego typu (czyli np. z samych aniołków), jedna różni się od pozostałych (np. PU PU MU PU) - zadaniem dziecka jest wskazanie która. Wciąż ćwiczymy czytanie i spostrzeganie wzrokowe. Inny wariant: rozkładam sylaby a A. ma znaleźć takie same. Można się też bawić w porównywanie: gdzie jest więcej/mniej serduszek, identyfikowanie: dokładanie takiego samego wzoru/sylaby do takiego samego.

Ćwiczenia pamięci: zestaw można wykorzystać także do ćwiczeń pamięci symultanicznej i sekwencyjnej. 

Uwagi techniczne: 1. Zauważyłam u kilku już podopiecznych, że to zupełnie inna rzecz sylaba na papierze a sylaba na piance, zabawce, klockach - już nie czytanie, ale zabawa faktycznie. Więc polecam bardzo wykorzystywać różne faktury do ćwiczeń materiału językowego. 2. Aby rzecz wykorzystać z różnym materiałem, sylaby zapisuję na taśmie malarskiej - nie uszkadzając pianki można ją łatwo usunąć. Również polecam.

poniedziałek, 31 marca 2014

Bingo do utrwalania wymowy sylab z "L"

Gramy w bingo, bo najlepiej się nam sprawdza jako ćwiczenie utrwalające wymowę głoski "L" w sylabach. Ale to także ćwiczenie spostrzegania wzrokowego (szukanie sylaby na planszy) i kierunku linearnego (na kostkach są sylaby otwarte i zamknięte). W podobne bingo grałam kiedyś z dziewczynką, którą uczyłam czytać - wtedy na samogłoskach i sylabach otwartych pierwszych paradygmatów ("P" i "M") i też się bardzo podobało. Dobre dla dzieci, które mają problem z koncentracją uwagi, bo prosta, nie rozprasza.

Co będzie potrzebne do wykonania?
- kostki (ja obklejam kostki z układanek tego typu kostka ale można przygotować kostę z kartonu)
- kartki papieru
- długopis/flamaster.

Proste, no nie? :)

PS Na końcu filmu mamy małe zamieszanie - pozwalam zamienić u na ó ponieważ to ta sama głoska. Ale tak nie musi być, akurat taką mieliśmy zasadę na poprzednich zajęciach (były pisane obie w jednym okienku), więc w rozgrywce zgodziłam się na dopisanie.

sobota, 18 stycznia 2014

Dobieranie desygnatu do obrazka: Ćwiczenie analizy i syntezy wzrokowej na materiale tematycznym

Ten dziwnie brzmiący tytuł dotyczy jednego z ćwiczeń zaproponowanych we "Wczesnej interwencji terapeutycznej" przez J. Cieszyńską. W moim wydaniu wszystko (poza obrazkami z "Moich sylabek") w wersji handmade.

Jak to się robi? Aby ćwiczyć można było w różnych kombinacjach, obrazki w pudełku nie są przymocowane na stałe. Pudełko po butach, wycięte okienka trzy, dla estetyki oklejone kolorową taśmą. Zwierzaki szyłam po godzinach ale nie ma przeciwwskazań, by użyć gotowych.

Jak w to się bawi? Najpierw uczymy. Nazywamy zwierzątka, w zależności od głębokości zaburzenia/wieku/etapu nauki
- wyrażeniem dźwiękonaśladowczym (MIAU, KWA KWA, HAU),
- rzeczownikiem (KOT, KACZKA, PIES),
- zdaniem (KOT MÓWI MIAU, KACZKA MÓWI KWA KWA, PIES MÓWI HAU HAU).

Możemy dziecię zachęcić, by powtórzyło za nami.
Wariant 1 (dźwiękonaśladowcze) Pytamy: KTO? Oczekujemy odpowiedzi typu: MIAU
Wariant 2 (rzeczowniki) Pytamy: KTO? Oczekujemy odpowiedzi typu: KOT
Wariant 3 (zdanie) Pytamy: KTO? Oczekujemy odpowiedzi typu: KOT. Pytamy: CO ROBI/MÓWI KOT? MIAU

Po prezentacji wszystkich opcji dajemy dziecięciu jedną zabawkę i pytamy GDZIE? (KWA KWA - GDZIE)? 
GDZIE?
KWA KWA - GDZIE?

Gdy wszystkie zwierzątka trafią na swoje miejsce, możemy pobawić się w drugą stronę, używając pytania GDZIE? i/lub polecenia DAJ. 

 MIAU. GDZIE? DAJ
GDZIE KOT? DAJ
GDZIE KOT? DAJ. CO MÓWI KOT?

Z Zuzinkiem moim bawimy się na wszystkie trzy warianty, raz posługując się onomatopejami, innym razem nazwami zwierząt to znów całymi zdaniami. Zuzik powtarza póki co onomatopeje, piesek to HAU, kaczka KA, kotek MIAU lub NEJ NEJ (kotek to zawsze radość!). Uroczo brzmi w wykonaniu Zuzinka sowa (UHU HUHU) i auto z mocną wibracją (BRUM BRUM). Gdy coś przypadkiem spadnie ze stołu Zu mówi BA!, owieczka też mówi BA (i jeszcze piłka to BA - taką mamy wielofunkcyjną sylabę jeszcze ;)), krowa zaś buczy BU, kura to albo KO, albo KU, albo nawet KA. A i lew warczy groźnie AAA! (nie mylić z zasypiającym dzidziusiem, któremu ZU śpiewa na melodię "Kotki dwa" - A A A.

Kolejne etapy nauki spostrzegania wzrokowego to praca na coraz bardziej symbolicznym (atematycznym) materiale. Kolejno będzie to:
- dobieranie obrazka kolorowego do obrazka kolorowego
- dobieranie obrazka czarno-białego do obrazka kolorowego
- dobieranie obrazka czarno-białego do obrazka czarno-białego
- dobieranie podpisu do obrazka czarno-białego.
Jak już dziecięciu problemu nie sprawia skojarzenie szkicu z przedmiotem można ćwiczenie modyfikować i posługiwać się zarówno materiałem kolorowym jak i czarno-białym.

A zacząć można jeszcze od dobieranie zdjęcia do przedmiotu. Ponieważ my z Zuzią od początku pracujemy na obrazkach i Zuzia je "kojarzy" ze zdjęć nie korzystamy. Ale planujemy, bo to dla dziecięcia zawsze miło zobaczyć samego siebie jako bohatera ćwiczenia :)

czwartek, 16 stycznia 2014

Tekturowe łóżeczko i ćwiczenie językowe

Dziś na tapetę poszła tektura. Korzystają z tego szablonu udało mi się zrobić łóżeczko dla lali. Pościel uszyłam naprędce, bo moje łóżeczko ponoć wygląda jak auto - więc aby nie było wątpliwości ;) 

I teraz tak. Lala może w łóżeczku spać:
 LALA ŚPI
A A A

Lala może też jeść.
 LALA JE 
AM AM

Można także lali dać pić.
 LALA PIJE
CHLIP CHLIP

Zabawa będąca jednocześnie ćwiczeniem systemu fonetyczno-fonologicznego przebiega w kilku etapach. Na początku pokazujemy dziecięciu wyżej udokumentowane czynności nazywając je tak, jak to opisałam. Pozwalamy maluchowi pobawić się przez chwilę - niech naśladuje każdą czynność po nas. Po prezentacji każdej czynności i krótkiej zabawie układamy przedmioty przed dziecięciem, od lewej do prawej (by od samego początku uczyć tego oto porządku). Lalę ustawiamy przed dziecięciem i przechodzimy do części sprawdzającej rozumienie. Nazywamy jedną z trzech czynności np. "Lala pije. Chlip chlip." i pytamy "Gdzie?". Zadaniem dziecka jest uchwycenie odpowiedniego przedmiotu i zademonstrowanie jak lala pije. W jednym ćwiczeniu sprawdzamy wszystkie trzy czasowniki. Jeśli dziecię powtórzy wyrażenie dźwiękonaśladowcze (a starsze - zdanie) - tym lepiej.

 LALA PIJE
CHLIP CHLIP
GDZIE?

Innym wariantem tego ćwiczenia jest zmiana osoby:
a. Lala pije. Kot pije. Baranek pije.
b. Lala je. Kot je. Baranek je.
c. Lala śpi. Kot śpi. Baranek śpi.
a.

b.

c.

W tym wypadku to przedmiot zostaje najbliżej dziecięcia, wybrać należy odpowiednią postać.

Ze starszymi dziećmi (bądź na bardziej zaawansowanym etapie terapii) pracować możemy już na obrazkach. To czego można dotknąć dla maluchów jest jednak nieodzowne.

Zuzanek od dłuższego czasu karmi lalę, poi, lula w rączkach. Jutro wypróbujemy położyć ją do łóżeczka :)