Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa rozwijająca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa rozwijająca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 maja 2020

Od ziarenka do bochenka, czyli pieczenie chleba... w domu!

Kochani Rodzice i Dzieci! Dziś chciałabym podzielić się z Wami kilkoma przepisami. Będzie dużo zdjęć i mało czytania, po pewnie macie mnóstwo swoich zajęć :) A czy Wy lubicie piec? Może chcielibyście podzielić się zdjęciami Waszych wypieków, a ja umieszczę je na tej stronie? :)

Pozdrawiam Was serdecznie!

1. Drożdżówki z czekoladą - przepis tutaj: przepis. Nie trzeba do nich zaczynu tylko drożdże.

 Do kuleczek wkładamy łyżkę czekolady, dżemu lub zmielonego sera z cukrem. Zobaczcie jak urosły na drugim zdjęciu!

 Po upieczeniu wyglądają tak. Na pierwszej blasze mi się udały, a na drugiej nie - miały grudki już kiedy wyrabiałam ciasto i po upieczeniu nie zniknęły niestety.

2. Paluchy chlebowe - zapomniałam zapisać z jakiej strony więc załączam zdjęcie przepisu z mojego zeszytu kulinarnego. Czy moje pisane naprędce litery da się odczytać? ;)
 

3. Chleb drożdżowy (tutaj przepisi Chleb z gara (to taki specjalny sposób pieczenia, opisałam go pod wszystkimi zdjęciami).




4. Drożdżówki z serem - przepis tutaj.



Cukiernik ze mnie żaden ale gdy kolejki do sklepów stały się bardzo długie wolałam nauczyć się czegoś nowego niż wystawać w nich za świeżymi bułeczkami czy pożywnym chlebkiem. Moja siostra piecze już od dawna przepyszne drożdżówki, paluchy i chleby więc miałam kogo zapytać o sprawdzony i łatwy przepis. I udało się! Szczęściem początkującego pierwszy chleb był przepyszny. Drugi już gorszy, bo jednak jak ktoś nie lubi mąki pełnoziarnistej to nie oszukam go nawet domowym chlebkiem, ale nie zrażamy się, z Z. i A. pieczemy regularnie próbując czasem nowych przepisów.

Muszę przyznać, że upieczenie chleba w domu wymaga wielu różnych działań i nie da się go zrobić na raz: najpierw trzeba zrobić zaczyn (warto zakwas wziąć od kogoś kto już robił chleb, bo takim zakwasem można się dzielić, karmi się go niemal jak domowe zwierzątko - poczytajcie o tym, to naprawdę ciekawe!) a potem odpocząć. Potem odmierzyć mąkę, zaczyn, sól i co tam jeszcze, wyrobić ciasto (tu trzeba siły Halka!) i znów odpocząć. Trzy godziny! Można ten czas poświęcić na całkiem coś innego, bo gdy ciasto sobie rośnie (koniecznie w ciepłym miejscu, może być nawet pod kołderką - byle w misce i pod bawełnianą ściereczką a nie na podusi - nie potrzebuje nikogo do pomocy. Można obejrzeć bajkę, np. Magiczny autobus (widziałam wczoraj jeden odcinek - bardzo fajna!). Potem trzeba nastawić piekarnik, do którego od razu wkłada się naczynie w którym będziemy piec chleb, a gdy już zgaśnie światełko w piekarniku wyjąć je ostrożnie (używając rękawic) i wlać do niego ciasto na chleb. Można posypać to ciasto ulubionymi ziarnami lub płatkami owsianymi, solą, makiem albo sezamem. I potem znów piecze się zupełnie sam. A gotowy - palce lizać!

 A może Wy też coś upieczecie? A może właśnie lubicie to robić i często pieczecie z rodzicami lub starszym rodzeństwem? Zagniatanie ciasta, wałkowanie i wykrajanie ciasteczek to też fajna zabawa :) Pozdrawiam serdecznie wszystkich cukierników i piekarzy!

niedziela, 17 lipca 2016

Kredko-ludki, czyli sprawność manualna na wesoło

Lubicie kolorowanki? Bardzo lubię te w formie książeczek z historią, jak "Książka do bazgrania. Oko w oko z potworami", "Podręczna książeczka do bazgrania i kolorowania" czy "Zniszcz ten dziennik" (to dla starszych, dopiero poznaję więc na 100% nie wiem czy polecić, te dla dzieci są sprawdzone i warte zakupu). Ok, więc producenci kolorowanek kombinują, żeby przyciągnąć klientelę. A producenci kredek? Też pochylają się nad wymagającymi klientami. Mamy np. kredki trójkątne czy kredki ergonomiczne - wszystko po to aby małym rączkom łatwiej było nauczyć się precyzyjnego chwytu. Ceny ich bywają jednak zatrważające (np. dla maluchów). A przecież możemy sobie kredki zrobić sami ;)

W internetach są tysiące przepisów jak przetopić połamane resztki kredek woskowych w kolorowe kredki w kształcie dyktowanym przez foremki do pieczenia. 400W w 4 minut znalazłam na jednym blogu, ale mężczyźni uznali, że mikrofala to nie najlepszy sposób na topienie kredek, wszak mogą w nich występować metale. Dla bezpieczeństwa więc kredki topione mam w piekarniku, w naczyniu żaroodpornym. W silikonowej formie na ludziki. Jak Wam się podobają? :)

Oto one:

 



Dzieciom bardzo! Dodatkowym atutem, poza tym że kredkę taką łatwiej chwycić (z przeciwstawieniem kciuka, co bardzo ważne) jest to, że atrakcyjny kształt przyciąga uwagę dzieci, i po prostu chcą je wypróbować. I kontynuować zabawę przy ich użyciu. Nie mogę się doczekać "testów" w większym gronie dzieci!

piątek, 10 kwietnia 2015

Prawidłowy chwyt podczas rysowania, samogłoski i motylki - filmy.

Wracam do pracy! Przy okazji przygotowywania ćwiczeń dla moich podopiecznych pobawiłyśmy się z Zuzią. Bo Zuzia oczywiście wielce zainteresowana. Dla J. będzie wersja ze spinaczami biurowymi, Zu uczy się natomiast trzymać narzędzie pisarskie - w tym wypadku mazak.

Proszę zauważyć, że Zuzia w ogóle nie wie, że uczy się trzymać pisak. Zuzia świetnie się bawi malując motylki i kwiatuszki, licząc, nazywając części ciała i części kwiatuszka. A potem czytając, szukając, dokładając i wybierając.

Najlepiej człowiek uczy się w działaniu - nie tylko dziecko, dorosły też. Dopóki sama nie prowadzę samochodu z punktu A do punktu B zupełnie nie znam trasy. Choćbym siedziała obok kierowcy ze sto razy. Dopiero kiedy poprowadzę - wiem i umiem. Z dziećmi podobnie: dajmy doświadczyć a się nauczą. Tysiące powtórzeń. Twoje dziecko za nic nie chce uczyć się prawidłowego chwytu? Niech nie wie, że się uczy. Mocno skupcie się na efekcie: oto malujecie motylka, sześć motylków. Potem kwiatki. Auta, pieski, żaby - cokolwiek Twoje dziecię lubi. A chwyt jest poniekąd. Ty wiesz, że ćwiczycie, ono wcale nie musi. Intonuj. Graj sobą. Zachęcaj samym sposobem w jaki z dzieckiem rozmawiasz.

A prowadzenie ręki dziecka? To jeszcze jeden trik nauczyciela. Nie mów dziecku, że oto prowadzisz jego dłoń aby mu pomóc (chyba że chce takich zapewnień). Spokojnie może żyć z przeświadczeniem, że ono samo to robi. Niektóre dzieci chcą oparcia i pewności, że robią coś razem, inne (mimo że robicie coś razem) chcą mieć pewność, że są samodzielne. Więc wzmacniaj tę pewność mówiąc "Zosia maluje", "Zosia trzyma", "Zosia umie". Jak już z Zuzią namalowałyśmy te wszystkie motylki i kwiatuszki, zostawiłam Zu samą z pisakami i kartką i namalowała tęczę. Całkiem nieźle trzymała pisaki, aczkolwiek trzymała je wysoko. I to wypracujemy, ale już po jednorazowej sesji zmierzała do takiego układu paluszków jaki powtórzyłyśmy kilkanaście razy, już po tej jednej zabawie wybierała pisaki po kolei (aktualnie jest na etapie różowego i tylko ten wybierała zanim zastosowałam taktykę odkładania daleko już użytego koloru), pięknie je otwierała i zamykała (gdy dawałam jej pisaki i zostawiałam samą, pisaki wiecznie zostawały otwarte). 

I ile radości z tychże samogłosek! Pora chyba je odłożyć i zająć się zwierzątkami i czytaniem wyrażeń dźwiękonaśladowczych.

A tutaj filmy:


1. Tworzymy - sprawność manualna przy otwieraniu i zamykaniu pisaków, chwytaniu pisaka.

2. Czytamy - przy okazji ćwiczymy praksję oralną szeroko otwierając usta do samogłosek.

3. Zu samodzielnie rysuje - tęczę, jak mi zdradziła.

niedziela, 8 lutego 2015

DIY - kategoryzujemy klocki i ćwiczymy rączki

Przedstawione ćwiczenie będzie służyć ćwiczeniu:
- kategoryzacji atematycznej
- sprawności manualnej
- koordynacji oko-ręka.

Zależnie od tego jaką zasadę pokażemy dziecięciu, możemy ćwiczyć kategoryzacje:
- kształtu bez względu na kolor
- koloru bez względu na kształt

Kluska Zuzka 4 grudnia 2014r. bawiła się tak:

Bardzo łatwo zrobić taką zabawkę. Wystarczy jednorazowa brytfanka foliowa, kilka słomek (rurek), taśma klejąca i kolorowe (aby atrakcyjne) kształty. My akurat mamy gotowce z zestawu "Wzory kolory memory", można wszak wykonać je samodzielnie z kolorowego kartonu, pianek czy sztywnego filcu. Czas wykonania zabawki: 2 minuty. Czas jej trwałości: 15 minut ;) - bo matce się nie chciało z dzieckiem bawić, a dziecko chciało sprawdzić "jak to jest zrobione?" :)

O innych kategoryzacjach pisałam tu i tu.

środa, 30 lipca 2014

Memory dotykowe i memo zapachowe

Zachwyciłam się ostatnio pięknymi grami do ćwiczeń zmysłów - niestandardowo: węchu i dotyku. Piękne propozycje dla tych pierwszych proponuje francuska marka SentoSphere. Na przykład lotto zapachowe, zapachy sadu i ogrodu czy zapachy domu mojej babci i zapachy ogrodu mojego dziadka. Jestem nimi urzeczona i mam nadzieję wkrótce stać się właścicielką któregoś z zestawów :) Polskie propozycje gier tego typu są nieco uboższe - Granna oferuje nos w nos, podobno można też dostać owoce z próbkami zapachów (podobno, bo wydawnictwo od kilkunastu dni nie odpowiada na maile a telefon mówi, że "nie ma takiego numeru"). O tym jak samemu wykonać takie memo pisała Głoska - tu. Ja dziś napiszę jak wykonać memo dotykowe :)

Potrzebne będą:
- klej (u mnie uniflex profesional)
- kolorowe pianki w arkuszach (od 11 sierpnia będą dostępne w Biedronce)
- nożyczki duże i małe
- ołówek i kartka do szkicowania
- szklanka do odrysowania koła

Pisanie krok po kroku jak to zrobić wydaje mi się zbędne. Tak to wygląda:




Za jakość zdjęć przepraszam, kiedyś "dorobię się" porządnego aparatu mam nadzieję :)

Jak grać?
Ustawiamy na stole, kształtem do blatu wszystkie koła w czterech rzędach i czterech kolumnach. Na zmianę losujemy po dwa koła i nie odwracając, dotykiem sprawdzamy co to (warto nazwać). Jeśli dwa takie same kształty, odsłaniamy je i losujemy ponownie. Wygrywa ten kto zbierze więcej par. Podpowiedzią mogą być obrazki przedstawiające to, co na kołach bądź nazwanie przed grą wszystkich elementów.


A propozycje na gotowe memo dotykowe oferuje np. bambino - ja mam dopasuj kształty, ale w katalogu dla przedszkolaków (stymulowanie rozwoju) jest mnóstwo innych. Piękne to wszystko aż buzia sama się śmieje!

czwartek, 20 marca 2014

Specjalista do spraw sortowania

Tata Zuzi przyniósł jej plakietkę na smyczy, taką prawdziwą - z pracy. 
- Co napiszemy? - pytam.
- Jak to co? - dziwi się tata Zuzi - Zuzanna Olga, specjalista ds. sortowania.

Zatem przedstawiam Państwu nowo mianowaną specjalistkę. Sortuje duże i małe koła, takież kwadraty i trójkąty. A także kształty: koło, kwadrat i trójkąt. Pilnuje również porządku, nie pozostaje obojętna, gdy coś spadnie na podłogę. I wie jak paluszkiem obrysować kształt. Sprytne dziewczę. Jeśli coś Wam trzeba posortować - polecam ;)

Małe i duże koła.

Kwadraty.

Trójkąty.

Trójkąt, koło i kwadrat.

niedziela, 16 marca 2014

Małe i duże koło - spostrzeganie wzrokowe i kategoryzacja - 16-miesięczna ZU

Najpierw uczymy, obrysowując palcem (na oczach dziecka, czyli pilnując by kierowała wzrok na przedmiot) kształt małego koła i pokazując taki sam kształt, do którego to koło pasuje - i obrysowując kształt dużego koła i wnęki, gdzie pasuje. Nazywamy przy tym "małe koło" i "duże koło", używamy określenia "taki sam", "takie samo" przykładając koło do wnęki. Sortując już łatwiej jest zacząć od podawania dziecięciu jednego kształtu i dopiero gdy go wrzuci, drugiego.

Na filmiku widać jak Zuzia uczy się, małe koło wkłada do dużego (w końcu się mieści), próbuje też duże włożyć do małego, ale nie pasuje - do nas należy zadanie nazwania stanu rzeczy (za duże, nie pasuje, za małe itd.). 


Do wykonania sortera potrzebne są:
- pudełko po butach,
- kolorowy papier i klej lub papier samoprzylepny (gruby, błyszczący będzie trwalszy - ja skorzystałam ze ścinek folii od Krafit),
- nożyk do papieru,
- cyrkiel albo coś okrągłego do obrysowania (miseczka, kieliszek).

Polecam! Zabawa uczy nie tylko klasyfikacji i spostrzegania wzrokowego ale i sprawności manualnej. Przez autorki "Wczesnej interwencji terapeutycznej" polecana dzieciom od 1 roku. My w najbliższym czasie zrobimy sortery na małe i duże kwadraty oraz małe i duże trójkąty i może jeszcze więcej kształtów :) 

sobota, 18 stycznia 2014

Dobieranie desygnatu do obrazka: Ćwiczenie analizy i syntezy wzrokowej na materiale tematycznym

Ten dziwnie brzmiący tytuł dotyczy jednego z ćwiczeń zaproponowanych we "Wczesnej interwencji terapeutycznej" przez J. Cieszyńską. W moim wydaniu wszystko (poza obrazkami z "Moich sylabek") w wersji handmade.

Jak to się robi? Aby ćwiczyć można było w różnych kombinacjach, obrazki w pudełku nie są przymocowane na stałe. Pudełko po butach, wycięte okienka trzy, dla estetyki oklejone kolorową taśmą. Zwierzaki szyłam po godzinach ale nie ma przeciwwskazań, by użyć gotowych.

Jak w to się bawi? Najpierw uczymy. Nazywamy zwierzątka, w zależności od głębokości zaburzenia/wieku/etapu nauki
- wyrażeniem dźwiękonaśladowczym (MIAU, KWA KWA, HAU),
- rzeczownikiem (KOT, KACZKA, PIES),
- zdaniem (KOT MÓWI MIAU, KACZKA MÓWI KWA KWA, PIES MÓWI HAU HAU).

Możemy dziecię zachęcić, by powtórzyło za nami.
Wariant 1 (dźwiękonaśladowcze) Pytamy: KTO? Oczekujemy odpowiedzi typu: MIAU
Wariant 2 (rzeczowniki) Pytamy: KTO? Oczekujemy odpowiedzi typu: KOT
Wariant 3 (zdanie) Pytamy: KTO? Oczekujemy odpowiedzi typu: KOT. Pytamy: CO ROBI/MÓWI KOT? MIAU

Po prezentacji wszystkich opcji dajemy dziecięciu jedną zabawkę i pytamy GDZIE? (KWA KWA - GDZIE)? 
GDZIE?
KWA KWA - GDZIE?

Gdy wszystkie zwierzątka trafią na swoje miejsce, możemy pobawić się w drugą stronę, używając pytania GDZIE? i/lub polecenia DAJ. 

 MIAU. GDZIE? DAJ
GDZIE KOT? DAJ
GDZIE KOT? DAJ. CO MÓWI KOT?

Z Zuzinkiem moim bawimy się na wszystkie trzy warianty, raz posługując się onomatopejami, innym razem nazwami zwierząt to znów całymi zdaniami. Zuzik powtarza póki co onomatopeje, piesek to HAU, kaczka KA, kotek MIAU lub NEJ NEJ (kotek to zawsze radość!). Uroczo brzmi w wykonaniu Zuzinka sowa (UHU HUHU) i auto z mocną wibracją (BRUM BRUM). Gdy coś przypadkiem spadnie ze stołu Zu mówi BA!, owieczka też mówi BA (i jeszcze piłka to BA - taką mamy wielofunkcyjną sylabę jeszcze ;)), krowa zaś buczy BU, kura to albo KO, albo KU, albo nawet KA. A i lew warczy groźnie AAA! (nie mylić z zasypiającym dzidziusiem, któremu ZU śpiewa na melodię "Kotki dwa" - A A A.

Kolejne etapy nauki spostrzegania wzrokowego to praca na coraz bardziej symbolicznym (atematycznym) materiale. Kolejno będzie to:
- dobieranie obrazka kolorowego do obrazka kolorowego
- dobieranie obrazka czarno-białego do obrazka kolorowego
- dobieranie obrazka czarno-białego do obrazka czarno-białego
- dobieranie podpisu do obrazka czarno-białego.
Jak już dziecięciu problemu nie sprawia skojarzenie szkicu z przedmiotem można ćwiczenie modyfikować i posługiwać się zarówno materiałem kolorowym jak i czarno-białym.

A zacząć można jeszcze od dobieranie zdjęcia do przedmiotu. Ponieważ my z Zuzią od początku pracujemy na obrazkach i Zuzia je "kojarzy" ze zdjęć nie korzystamy. Ale planujemy, bo to dla dziecięcia zawsze miło zobaczyć samego siebie jako bohatera ćwiczenia :)

czwartek, 16 stycznia 2014

Tekturowe łóżeczko i ćwiczenie językowe

Dziś na tapetę poszła tektura. Korzystają z tego szablonu udało mi się zrobić łóżeczko dla lali. Pościel uszyłam naprędce, bo moje łóżeczko ponoć wygląda jak auto - więc aby nie było wątpliwości ;) 

I teraz tak. Lala może w łóżeczku spać:
 LALA ŚPI
A A A

Lala może też jeść.
 LALA JE 
AM AM

Można także lali dać pić.
 LALA PIJE
CHLIP CHLIP

Zabawa będąca jednocześnie ćwiczeniem systemu fonetyczno-fonologicznego przebiega w kilku etapach. Na początku pokazujemy dziecięciu wyżej udokumentowane czynności nazywając je tak, jak to opisałam. Pozwalamy maluchowi pobawić się przez chwilę - niech naśladuje każdą czynność po nas. Po prezentacji każdej czynności i krótkiej zabawie układamy przedmioty przed dziecięciem, od lewej do prawej (by od samego początku uczyć tego oto porządku). Lalę ustawiamy przed dziecięciem i przechodzimy do części sprawdzającej rozumienie. Nazywamy jedną z trzech czynności np. "Lala pije. Chlip chlip." i pytamy "Gdzie?". Zadaniem dziecka jest uchwycenie odpowiedniego przedmiotu i zademonstrowanie jak lala pije. W jednym ćwiczeniu sprawdzamy wszystkie trzy czasowniki. Jeśli dziecię powtórzy wyrażenie dźwiękonaśladowcze (a starsze - zdanie) - tym lepiej.

 LALA PIJE
CHLIP CHLIP
GDZIE?

Innym wariantem tego ćwiczenia jest zmiana osoby:
a. Lala pije. Kot pije. Baranek pije.
b. Lala je. Kot je. Baranek je.
c. Lala śpi. Kot śpi. Baranek śpi.
a.

b.

c.

W tym wypadku to przedmiot zostaje najbliżej dziecięcia, wybrać należy odpowiednią postać.

Ze starszymi dziećmi (bądź na bardziej zaawansowanym etapie terapii) pracować możemy już na obrazkach. To czego można dotknąć dla maluchów jest jednak nieodzowne.

Zuzanek od dłuższego czasu karmi lalę, poi, lula w rączkach. Jutro wypróbujemy położyć ją do łóżeczka :)


czwartek, 12 grudnia 2013

Samogłoski

Nie zacytuję źródła, ale wyczytałam ostatnio, że percepcja samogłosek pisanych białym kolorem na czarnym tle jest łatwiejsza niż gdy rozkład barw jest odwrotny. Wycięłam więc bardzo grube kartoniki, okleiłam je czarną folią i przykleiłam białe literki. O tak to wygląda:

Dziecię w wieku 13 miesięcy nie jest w stanie ich złamać, przegiąć czy roztargać. Myślę, że starsze też nie. A do czego to w ogóle służy? Do stymulacji mowy oczywiście. Samogłoski przetwarzane są prawopółkulowo, czyli globalnie. Dla dziecka litery to są nazwy znaków graficznych, tak jak "żyrafa" to nazwa tego zwierzątka z długą szyją a "łyżka" tego przyrządu do jedzenia zupy, "A" to taki znaczek. Jeszcze prościej - żyrafa to żyrafa, łyżka to łyżka, A do A. Także to, że dziecko wie iż tu jest napisane, A, U, K czy W nie znaczy, że umie czytać literki - czytanie to całkiem inna rzecz. A, że uczenie nazw liter proces czytania utrudnia, moją córkę uczę tylko samogłosek, czyli tych dźwięków, które tak samo brzmią osobno jak i w słowach i tekstach (czego nie da się powiedzieć o spółgłoskach, które zawierają element wokaliczny. Ale o tym już było). Dziś na próbę wyjęłam tylko "A" i kilka razy bawiłyśmy się z Zuzą, pokazywałam jej kartonik i mówiłam "A" podając go dziecięciu. Dziecię dotykało, przyglądało się, badało przedmiot. Potem mówiłam: "Zuziu daj mi A" - i dziecię dawało, bo prośbę "daj" już dobrze zna. Gdzieś w międzyczasie ten kartonik upadał, Zu zajmowała się czymś innym, więc mogłam też zapytać "Gdzie jest A? Zuziu daj mi A. Daj mamie A" i w ten sposób też działało. A na koniec, kiedy poprosiłam o A, Zu podając mi je powiedziała "A" więc jestem przeszczęśliwa :D Jutro spróbujemy z kolejną samogłoską!

wtorek, 18 grudnia 2012

Pamięć dźwiękowa

Zuzanka bardzo lubi zabawy z dźwiękami i kolorami. Gdy leży na pleckach pokazuję jej kosteczkę i delikatnie nią potrząsam. Maleństwo wpatruje się i nasłuchuje, a potem już wodzi wzrokiem w lewo i w prawo za poruszanym przedmiotem. I tak po kilkanaście razy, aż jej się znudzi - wtedy zmieniam dźwięk. W jednych kostkach jest piasek, w innych kamyczki, jakieś grubsze ziarna, kamienie. Kosteczki pochodzą z tego zestawu ale można je przygotować samodzielnie, np. wykorzystując pojemniczki z Kinder Niespodzianki czy jakieś małe słoiczki. Warto zrobić po dwa takie same dźwięki i oznaczyć je np. tym samym kolorem - w przyszłości takie kostki przydadzą się do ćwiczenia pamięci symultanicznej i sekwencyjnej.

Opisana zabawa stymuluje mózg maluszka do tworzenia nowych połączeń między neuronami (walor neurologiczny), rozwija spostrzeganie słuchowe i wzrokowe. Jest to też ćwiczenie fizjoterapeutyczne w przypadku kręczu szyi.

Więcej zabaw tutaj. A propos - dziś Zaneczka skończy 7 tygodni :)

ALL RIGHTS RESERVED

niedziela, 9 grudnia 2012

Sówkowe etui na komórkę

Dawno temu, kiedy jeszcze wiedziałam co to jest wolny czas ;), uszyłam kilka futerałów na komórki. Jeden z nich (kwiatowy) poszedł w świat bez fotografii, ostały się foteczki etui z sówkami:

Model sówki pochodzi stąd tęczowo. Z uwagi na kontrastową kolorystykę można - o zgrozo! - wykorzystać do stymulacji wzrokowej ;) W najbliższym czasie sporządziłabym harmonijkę z obrazkami do zawieszenia nad łóżeczkiem/wózkiem - tylko ten permanentny brak czasu :/

ALL RIGHTS RESERVED

czwartek, 15 listopada 2012

Zuzanka jest już z nami!

30 X 2012 o godz. 23.35 siłami natury przyszła na świat nasza córeczka - Zuzanna Olga :) Ważyła 2940g i mierzyła 54cm. Dostała 10 punktów w skali Apgar. Na pleckach ma tzw. plamę mongoloidalną, która świadczy o moich lub Jakubowych korzeniach wschodnich - czego to człowiek może się dowiedzieć od dziecka :)

Około 4-5 doby Maleńkiej odpadł już kikut pępkowy więc można ją kłaść na brzuszku i może ćwiczyć podnoszenie główki, a przy okazji leżenie na brzuszku dobrze robi na brzuszek.

Dziś, tzn. w środę pierwszy raz pokazałam Zuzance Aldonkę - wodziła za nią oczkami!!! Główką jeszcze nie ruszała, to był ruch samych gałek ocznych :) Łapiemy też kontakt wzrokowy i próbowałam grzechoczącego klocka do prawego uszka gdy leżała na lewym - nie odwróciła główki w jego kierunku, ale jakby nasłuchiwała, zatrzymała się (trzeba to jeszcze spróbować i baczniej obserwować).

W ten pon. musiałam wyjść do lekarza, zostawiłam ją na brzuszku z głową do ściany, a jak wróciłam główka była do pokoju - babcia mówi, że sama się odwróciła :)

Rączka Zuzi w dłoni taty. Zdjęcie ze szpitala jeszcze.