Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łukowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łukowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 października 2012

Żeby kózka nie skakała, toby nóżki nie złamała.

Kózka Jadzia powstała dwudziestego września. Mówi ME ME i chyba będzie ulubioną zabawką Zuzanki. 

Dlaczego? Otóż tatuś Zuzanki od kilkudziesięciu już dni czyta "do brzuszka" codziennie wierszyk Tuwima "Skakanka". Właściwie czyta też "Słonia Trąbalskiego" (i to jak czyta! Nieraz śmieję się do rozpuku!), ja zaś czytam E. Szelburg-Zarembiny "Kotki" (co zazwyczaj nas wszystkich skutecznie usypia :D).

Już od siódmego miesiąca życia prenatalnego dzieci słyszą. Czytanie "do brzucha" nie ma jednak na celu nauczyć dziecko mówić, tak by po urodzeniu przywitało rodziców w pełni rozbudowanym zdaniem typu "Dzień dobry kochani, jak to cudownie zobaczyć Was nareszcie, moje uszanowanie!" :P W brzuszkowym środowisku dzieci mogą rozpoznać głos danej osoby oraz melodię i intonację. Raczej nie rozpoznają po urodzeniu głosu kogoś kogo słyszały rzadko, kogoś kto mówił do nich często - przeciwnie. Czytanie jednego i tego samego wierszyka codziennie, na trzy miesiące przed planowanym terminem porodu, ma przyzwyczaić Maluszka do głosu rodzica - to raz. Dwa, że powtarzana regularnie melodia, rytm wiersza jest pewnego rodzaju rytuałem. Rytuały to coś, co maluszki bardzo lubią, coś co daje im poczucie bezpieczeństwa. Podobno po narodzeniu taki rytualny wierszyk działa na dzieci kojąco i uspokajająco, słysząc znaną melodię przypominają sobie bowiem bezpieczny świat, w którym żyły przed urodzeniem. Nie wiem czy robiono jakieś naukowe badania na ten temat, uważam jednak, że czytanie dziecku przed jego narodzinami wierszyka nie jest wielkim wysiłkiem i warto poświęcić codziennie kilka minut na tak zacny w moim postrzeganiu rytuał. Ponieważ B. nie zawsze może przeczytać swoje wierszyki, ostatnio nagrałam je na dyktafon i w razie nieobecności tatusia Zuzanka słucha nagrania. 

Taką funkcję kojącą po urodzeniu ma podobno także ta sama piosenka puszczana dziecku regularnie w ostatnim trymestrze. Nasza Zuzka słucha Małpy, ale trochę to zaniedbaliśmy i bywają dni bez niej. Z resztą ja, jako ten logopeda, wolę poezją :) Muzyki słuchamy bardzo dużo w ciągu dnia, mówię sobie, że trzeba więc dostymulować też lewą (językową) półkulę Maleńkiej ;)


ALL RIGHTS RESERVED

środa, 5 września 2012

Koń Sebastian

IHA IHA - mówi koń (i parska, rozluźniając mięśnie ust i wzbudzając ich wibracje ;) Na marginesie, parskanie z językiem między zębami jest dobrym ćwiczeniem dla dzieci (starszych, 5-letnich), które nie potrafią wymówić "r" z uwagi na brak wibracji tzw. apeksu, czyli czubka języka. Oczywiście miejscem artykulacji tej głoski jest wałek dziąsłowy ("schodek" tuż za górnymi zębami, w buzi - jak mówim dzieciom i wskazujemy, dotykając np. zimną łyżeczką) nie zaś przestrzeń między zębami. Dlatego trzeba mieć pełną kontrolę nad ćwiczeniem - to tylko jeden z etapów i elementów w nauce wymowy "r". I jak wspomniałam  -nie zawsze potrzebny. Tylko wtedy, gdy przyczyną rerania jest nieruchomy apeks).

Sebastiana uszyłam 19 sierpnia, a imię wybrał B. Wygląda tak: 

ALL RIGHTS RESERVED

niedziela, 2 września 2012

Krówka Paulinka

No nie jestem pewna czy Paulina będzie zadowolona, ale pamiętając jej gorące ożywienie gdy zobaczyła mnie kiedyś w piżamie w krowę pozwoliłam sobie nadać jej imię temu poczciwemu zwierzęciu ;)

Krówka powstała 8 sierpnia i wygląda tak:



Niestety nie miała tyle szczęścia co słoń i dostała tylko dwie nogi. Jeszcze nie wiem jak z tego wybrnę, gdy Zuzia zapyta dlaczego ;)

Krowa mówi MU, a M+samogłoska należy do sylab prymarnych, czyli tych, które najwcześniej pojawiają się w mowie dzieci. Krówkę można będzie więc wykorzystać całkiem szybko :) Poza stymulacją słuchową i nauką mowy (a później czytania) świetnie sprawdzi się jako bodziec stymulujący wzrokowo - dzięki kontrastowej kolorystyce. A że ogonek ma na gumce to i funkcje motoryczne będzie można przy jej pomocy usprawniać ;)


ALL RIGHTS RESERVED