środa, 2 października 2019

"nie gryzę, nie biję, nie krzyczę. Jak zachowywać się pozytywnie w stosunku do osób z autyzmem i innymi dysfunkcjami rozwojowymi" B. H. Elven

Moją ambicją jest tak streścić tytułową pozycję, by była ona czytelna, jasna i zrozumiała.

Książka dotyczy wychowania i nauczania osób o nietypowym rozwoju (zwanych także osobami z zaburzeniami neuropsychiatrycznymi, osobami nieneurotypowymi, wśród których są osoby z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, z Zespołem Aspergera, ADHD i inne).

Aby czerpać z ww. książki zasoby do pracy w obliczu zachowań trudnych, należy przyjąć za podstawę naszej interpretacji owych zachowań, że "Ludzie, którzy są w stanie się dobrze zachowywać, będą to robić". Oznacza to, że w trudnych zachowaniach podopiecznych należy upatrywać nie ich złej woli, chęci dokuczenia innym, umniejszenia autorytetu dorosłego itp. ale braku zasobów do dobrego zachowywania się.

W przypadku osób nieneurotypowych w celu ograniczenia zachowań trudnych (czyli stwarzających problemy osobom w ich otoczeniu) należy zmniejszyć nasze oczekiwania w stosunku do zdolności, takich jak
a) kontrola poznawcza
b) ustępliwość
c) umiejętności komunikacyjne
d) umiejętności przystosowawcze.

Autor publikacji wyraźnie zaznacza, że ludzie z zaburzeniami neuropsychiatrycznymi nie są zwyczajni, co znaczy, że powinniśmy zignorować ogólne teorie rozwoju oraz metody zwykłego wychowania. To z jednej strony wiadomość trudna i zła, bo musimy odrzucić stare i znane nam schematy myślenia i sposoby zachowania, z drugiej dobra, bo oddaje poczucie sprawczości i wpływu na nieneurotypowych podopiecznych: trzeba poznać ich specjalne potrzeby i dostosować do nich swoje wymagania. Zacytuję:
"większość osób z diagnozą neuropsychiatryczną dostało ją, ponieważ w ich przypadku nie sprawdziły się zwykłe metody wychowawcze i dyscyplinujące. Ani rodzice, ani personel przedszkolny, ani nauczyciele nie zdołali osiągnąć z nimi tego, co zamierzali, za pomocą normalnie stosowanych metod"
"musimy pamiętać, że większość metod pedagogicznych została opracowana dla zwykłych dzieci. Oznacza to, że nie możemy stosować ich automatycznie w przypadku dzieci niepełnosprawnych neuropsychiatrycznie"

1. Nieposłuszeństwo
Nie możemy likwidować dobrze funkcjonującej strategii radzenia sobie w trudnych sytuacjach, nie zastępując jej inną, równie dobrą. Należy pomagać podopiecznemu, aby powoli wypracował sobie lepszą strategię.
Należy każdorazowo pytać czy dane zachowanie jest niebezpieczne i szukać przyczyn jego wystąpienia, aby możliwe było zastąpienie go innym, alternatywnym.

2. Przyczyny trudnych zachowań:
a) oczekiwanie kontroli poznawczej i rozumienia kontekstu (rozumienia konsekwencji swoich działań)
b) oczekiwanie łatwości porozumiewania się z ludźmi
c) oczekiwanie całościowego oglądu sytuacji
d) oczekiwanie cierpliwości (sposób wsparcia podopiecznych: odwrócenie uwagi i chwalenie za czekanie)
e) oczekiwanie przystosowania się do nowych sytuacji
f) oczekiwanie empatii (przewidywania intencji, motywów i celów innych ludzi)
g) oczekiwanie ustępliwości (wg badań neurotypowi (czyli większość społeczeństwa) woli zgadzać się niż kłócić, ugodowość jest ważną umiejętnością społeczną, bo w kontekście ewolucyjnym łatwiej jest przeżyć jeśli wszyscy grają w tej samej drużynie. Osobom nieneurotypowym trudniej niż innym ludziom powiedzieć "tak". Niski stopień ustępliwości często jest błędnie rozumiany jako nieposłuszeństwo. Sposobem na tę cechę jest dawanie wyboru (z ograniczonego zbioru możliwości).
h) oczekiwanie nadwyżki emocjonalnej (przeprowadzono takie badanie: połowa badanych po rozmowie w budce telefonicznej dostała tyle reszty ile jej się należało, druga połowa dostała więcej reszty. Koło budki stała pani, której wypadały dokumenty. Osoby, którym automat wydał więcej reszty pomagali kobiecie, większość tych, którzy nie dostali ekstra pieniędzy przechodziła obojętnie obok. Wniosek: wzmacnianie pozytywne ma sens, dobre nastawienie zwiększa szansę na dobre działanie, na nastawienie i dobre działanie można wpływać.

Nasze wymagania i oczekiwania muszą być rozsądne a jednocześnie "Być może najważniejszym z przekonań błędnych jest to, że jako rodzice lub członkowie personelu musimy lub możemy przejąć kontrolę nad podopiecznymi (...) Tymczasem w rzeczywistości nikt nie może mieć kontroli nad innym człowiekiem (...) nasi podopieczni muszą w pełni sprawować kontrolę nad sobą".

Kolejna część niebawem.

środa, 24 lipca 2019

Emocje, ekologia i dobre zachowanie (część trzecia)

Dziś odkryliśmy serię o lisiej rodzinie "Przygody Fenka".

Tekst Magdalena Gruca, ilustracje Ewa Zontek i do każdej książeczki komentarz specjalisty:
1. "Zazdrość" P. Krasowskiej;
2. "Wyrzuty sumienia" M. Kurczyńskiej;
3. "Potrafię się dzielić" E. Kuczki;
4. "Moje drzewko" J. Mieszkowicz;
5. "Wzruszenie" A. Karcz (polecam odkryty przy tej okazji blog o emocjach: Emocje Dziecka).

Książeczki ładne, w przystępnej cenie, moim się spodobały, słuchały z uwagą, chętnie odpowiadały na pytania (które nieraz zaburzają fabułę bo są bez związku z nią więc może lepiej je czytać osobno?). Pobudzają do myślenia, zadawania pytań. Ciekawa seria, można zapoznać z nią dzieci, czemu nie.

W "Zazdrości" podoba mi się podejście mamy Fenka: nazywa emocje, pociesza, przytula, udziela wsparcia. "Wyrzuty sumienia" dały mi lekcję jako rodzicowi, że owszem, mogę korzystać z szlabanu jako techniki wychowawczej lol. "Potrafię się dzielić" to kolejna rzecz o empatii i o tym, że dobrze by dziecko czuło się czasem źle, nie ma sensu każdego ciężaru ściągać z jego ramion w sekund pięć, niech poczuje, niech zastanowi się, niech oceni lub zapyta, poprosi o wsparcie. Niech samo przeżywa, nic nie zastąpi przeżywania. "Moje drzewko" a w nim współpraca, dbanie o środowisko i duma oraz "Wzruszenie" z uwrażliwieniem na to, że nie wszystkie łzy oznaczają smutek.

Część czwarta będzie dotyczyć zestawu terapeutycznego z wydawnictwa Harmonia.

wtorek, 23 lipca 2019

O emocjach i rozwoju społecznym (część druga)

Kontynuując poprzedni wpis przejdźmy do prezentacji kolejnych publikacji z niżej zaprezentowanych stosów:


7. "Emocje i relacje społeczne" wyd. Konferencje Logopedyczne, M. Korendo, M. Gawor.


To zestaw stricte terapeutyczny, dotąd nie miałam okazji go użyć (nie pracowałam z nikim dla kogo byłby odpowiedni). Z założenia, co widać w instrukcji, jest bardzo, bardzo trudny. Szczerze mówiąc nie wiem czy bardziej nie posłużyłby właśnie do rozwijania narracji i wyobraźni na języku polskim w szkole niż rzeczywiście do terapii osób z trudnościami rozwojowymi i komunikacyjnymi. Chętnie poczytam opinie osób, które pracują na tym zestawie.

8. "Miłość" wyd. Entliczek, A. Desbordes i P. Martin.

Była jakiś czas temu taka akcja, aby dzieciom nie podcinać skrzydeł i ta książka jest właśnie tym: świadectwem jak nie podcinać dziecku skrzydeł. Serdecznie polecam rodzicom, ale myślę sobie, że też pedagogom, nauczycielom, wychowawcom świetlic itp. Nawet jeśli dorośli w otoczeniu dziecka warunkują swoją miłość od jego zachowania czy powodzeń i niepowodzeń, niech no młode pokolenie już od najmłodszych lat uczy się, że można inaczej. I jedna z bardziej kontrowersyjnych dla polskiej tradycji matki polki strona na zachętę:


9. "Narzekania rzeki" wyd. Literatura, K. Turaj-Kalińskia.

Waham się w sobie, czy ta książka (jak i "Miłość" wyżej wymieniona) pasują do tej kategorii książek. Ale myślę jednak, że tak. Jak to z literaturą piękną można z nich wyczytać różne rzeczy, ja akurat wyczytuję dużo o emocjach i uczuciach. "Narzekania rzeki" jest dla mnie wierszowaną historią o osobie wysoko wrażliwej (patrz: E. Aron "Wysoko wrażliwi"). O tym dziecku z zaburzeniami integracji sensorycznej, wybiórczością pokarmową i zaburzeniami ze spektrum autyzmu, które czuje, słyszy, widzi bardziej. Czytając tę książeczkę pewnemu wrażliwczykowi śmieję się serdecznie i wbijam szpileczkę: to o tobie, mówię, i czytając przesadnie pojękuję naśladując rzeczkę. Bo to też jedna z technik radzenia sobie z tym co trudne: terapia śmiechem. Zauważamy, że każda niteczka kuje, marchewka w zupie kuje w ząbki a szczotka we włosach szarpie i śmiejemy się z tego. Uf, i jakoś tak lżej. Nikt nie jest idealny, i nie będzie.

10. "Wiewiórki, które nie chciały się dzielić", wyd. Zielona Sowa, R. Bright i J. Field.

Pięknie ilustrowana, wierszowana książka, która znowuż na to co trudne (zrezygnowanie z omnipotencji i nauka dzielenia się) proponuje terapię śmiechem. Współczesność odkryła, że dziecko też człowiek i proponuje, by pozwalać dzieciom decydować o ich własności i nie wymagać by dzieliły się tym, co do nich należy, tak jak nie wymaga się od dorosłego, by dzielił się swoim sąsiadem własnym samochodem. Temat jest jednak dużo poważniejszy i nie da się go, imho, zamknąć w prostej i jednoznacznej wskazówce typu "zawsze każ się dzielić by nie wyrosło na egoistę" czy "nigdy nie każ się dzielić, szanuj jego granice". A ww. książeczka? Znów bez dydaktyzmu, po prostu poprzez opowiedzianą historię pokazuje jak się może zdarzyć i właśnie się zdarzyło. Polecam z tej serii też o Lwie i myszce (a tam o lęku, odwadze i przyjaźni).



11. "NIEtypowy Adaś" wyd. Zielona Sowa, T. Percival.

Nie chcę tej książki przegadać, więc tylko napiszę, że warto ją kupić nawet dla samych ilustracji. Albo jeszcze coś powiem. Treść jest może nadto idealistyczna i idylliczna. Bajkowa. I sama nie wiem czy to dobrze by dzieci w takich wizjach wzrastały. Ale jako jedna z wielu pozycji w biblioteczce jak najbardziej może być. Książka o tym, by nie wstydzić się tego, co różni nas od innych.

12. "Duszki, stworki i potworki" wyd. Wilga, D. Gellner.

Moje pociechy są nią zauroczone, już sama nie wiem czy rzeczywiście jakikolwiek strach był przed stworami i potworami zza szafy, czy one zawsze takie miłe i sympatyczne dla nich były? Polecam bardzo. I znów: bez technik dla rozumu a jedynie poprzez nazwanie i nadanie zaskakujących cech, łagodnych, zabawnych, ludzkich oswajanie z lękiem.

To mój ulubiony z tomiku. Myślę sobie, że jest o moich dzieciach kiedy zaczynają marudzić i mówię sobie, że powinnam je wtedy potraktować jak potworki, które pięknie jęczą :D

13. "Tappi i awantura z olbrzymem" wyd. Zielona Sowa, M. Mortka i M. Kurczewska.

To jest pozycja obowiązkowa dla każdego rodzica i nauczyciela zmagającego się z dzieckiem, któremu nauka samoobsługi nie w smak, które by chciało, jak w niemowlęctwie, aby mu dać, zrobić, przygotować. Z resztą kto by nie chciał? Ale omnipotencja potrzebna jest gatunkowi ludzkiemu tylko na początku życia, później trzeba się wziąć w garść i zatroszczyć o dobro już nawet nie tylko swoje ale też innych - i o tym jest ta książka. O życiu w społeczeństwie. Nie sobie, nie mnie, nie ja. Nie tylko i nie przede wszystkim.



14. "Co mi powiedział tata" wyd. Entliczek, A. Desboredes i M. Pauline.

Trzecia z serii książeczka o Archibaldzie, tym razem zastanawia się on co będzie, gdy dorośnie, gdy wyruszy w świat. Na każdy lęk tata ma jednak słowa otuchy. Poniższa strona najbardziej przypadła do gustu mojemu synkowi.

15. "Powiedz mi, co odczuwasz" J. Cieszyńska.
W zestawie jest bardzo dużo takich samych grafik przedstawiających emocje (buźki): smutek, złość i radość oraz te emocje u kobiety, mężczyzny, chłopca, dziewczynki oraz kilka sytuacji kontekstowych z udziałem tych postaci. Zestaw służy programowaniu języka (Metoda Krakowska) poprzez wielokrotne powtarzania struktur zdaniowych np. pani jest smutna, pan jest smutny; ćwiczeniu zdań okolicznikowych przyczyny, rozpoznawaniu emocji. Z założenia adresowana do dzieci z asd i dla nich specjalnie czarno-białe i minimalistyczne rysunki. Nie wiem czy rzeczywiście taka kreska pomaga, nikt tego nie zbadał (w sensie ile osób z asd a ile bez w istocie lepiej percypuje tego typu obrazki niż kolorowe jakich pełno w podręcznikach przedszkolaków, właśnie działających na tej zasadzie: sytuacja, emocja, symbol emocji).