niedziela, 29 czerwca 2014

Getry z bluzki, czyli nowe życie starych rzeczy

Pech chciał, że na kilka miesięcy przed zakupem maszyny zrobiłam w szafie rewolucję i wyrzuciłam wszystkie niepotrzebne ubrania - i te typu stare i znoszone, i te nigdy nie założone ale czekające na okazję. Słowem wszystkie te do których miałam sentyment. Tak więc gdy maszynę już miałam pojawił się problem na czym uczyć się szyć. Po zrobieniu kilku poszewek na poduszki pożegnałam się z myślą, że jeszcze wrócę do wagi sprzed ciąży i zabrałam się za ciasne w ramionach bluzki (B. mówi, że to nie to, że ręce mam grube, tylko "bicki" spore ;)). 

No więc getry w paski powstały z bluzki z bufkami. Po uszyciu dwóch par spodni dresowych z wykroju umiem już robić wykrój spodni na oko ;)



 O tyle łatwiej z bluzki niż z metra, że nie trzeba obszywać dołu lub góry, tunele są już gotowe.

Zuzka wrzuca kamyczki do rzeki - zdjęcie z 18.04.2014r.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Traktat o Pani Rurce

Proszę Państwa, dziś przedstawiam Wam zestaw zabaw z rurką vel słomką do picia. Na początek krótki wstęp teoretyczny. W przyrodzie występują rurki różnej maści: długie, krótkie, proste, z zagięciem, wymyślnie powyginane, a także grube i cienkie. I teraz zależnie od tego jaką rurkę użyjemy, będziemy mieć różne efekty naszej praco-zabawy.

1. Rurka do picia. Im dłuższa i grubsza (grubsza w przekroju), tym bardziej trzeba się namęczyć, aby przez nią coś wypić. Sprawdza się więc jako ćwiczenia gimnastykujące buzię (dla fachowców: mięśnie okrężne ust).
 

2. Rurka do dmuchania. Przy tych ćwiczeniach, jeśli mają czemuś konkretnie służyć, pilnuję aby dziecię trzymało rurkę na środku ust, nie w którymś kąciku, z boku. Bo wtedy ćwiczymy kierowanie powietrza właśnie na wprost, centralnie (tak jak jest z większością polskich głosek). Z Zuzką-Kluską dmuchałyśmy dziś w dwojaki sposób. Najpierw w kubku ze skrawkami papieru (papierki tańczyły zatem, co się dziecięciu podobało, a więc chciało to powtarzać), potem w kubku z wodą (efekt nie tylko wizualny, ale i dźwiękowy!). Zuzik nie tak od razu zrozumiał, że w rurkę można dmuchać, a nie tylko przez nią pić, więc najpierw dmuchałyśmy na papierki samymi ustami (odwołując się do doświadczenia, które Zuza już ma - dmuchamy "jak na gorącą zupę"), potem przez rurkę na te same papierki, a na koniec przez rurkę do wody. Ależ pięknie wyglądało Zuzi zaskoczenie kiedy zobaczyła i usłyszała to bul bul bul w kubeczku! 
[zdjęcie: http://gopslubawa.pl/wrzesien-w-grupie-zabawowej-w-grabowie/]

3. Rurki z galaretką - wersja logopedyczna. Ostatnio chciałam wykorzystać ten pomysł - jak przygotować galaretkę "robaczki" - ale mi nie wyszło. Robaczki nie chciały z rurek wyjść, więc dziś posłużyły jako nagrodo-ćwiczenio-zabawa. Zabawa dla chłopca, który przyszedł z ciocią po brata, nagrodo-ćwiczenie dla mojego ucznia, którego język ma tendencję do asymetrycznych ruchów (ucieka w jedną stronę). A co dokładnie chłopaki z tymi rurkami z galaretką robili? Próbowali ją zjeść. A że zabroniłam przesuwać po rurce palcami, by łatwiej było ją wydobyć, musieli użyć siły swoich płuc, warg i policzków. I wciągać galaretkę z rurki ułożonej pośrodku buzi - właśnie dla symetrii. 

4. Grube rurki zamieniają się w koraliki. Po nieudanym eksperymencie z galaretkowymi robakami natknęłam się w sklepie na grube rurki. Eureka! - wykrzyknęłam - w nich robaki na pewno się udadzą, bardziej stężony roztwór + gruba rurka są gwarantem udanych robaków! Zakupiłam zatem grube rurki, ale nim przeszłam do próby robakowej części drugiej - no właśnie. Grube rurki zamieniają się w koraliki. Jako że Zuzka ma dopiero (a dokładniej rzecz biorąc będzie mieć dopiero jutro) 18 miesięcy, koraliki wycięłam dość grube, na 1,5-2cm. Wzięłam kawałek sznurka do prania, przypaliłam końcówki żeby się nie pruły, z jednej strony zrobiłam supełek żeby się nie zsuwały i - voilà! Pokazałam Zuzi co z czym i umie już nawlekać - ćwiczenie sprawnośći manualnej, koordynacji ręka-oko jak znalazł! A w przyszłości będzie z mamą szyć pluszaki :)


Jeden zestaw dla 25-miesięcznej eM, drugi dla mojej Zu. Jeśli nie macie w domu sznurka, w jego charakterze może wystąpić sznurówka (nawet łatwiejsza jest, bo ma sztywny koniec) lub chudsza słomka - na nią też można nawlekać.

To tyle na razie, gdy się Zuzka obudzi, może wymyślimy coś jeszcze z udziałem Pani Rurki. I jeszcze mam w głowie post z wnioskami poszkoleniowymi i dwa tysiące siedem pomysłów z których muszę się wypisać - ale po kolei :) 

Miłej zabawy z rurkami
pAnna Krystyna

czwartek, 17 kwietnia 2014

„Kolorowanki logopedyczne – głoska /ż/” Alicji Rominieckiej-Stec

„Kolorowanki logopedyczne – głoska /ż/” to propozycja Alicji Rominieckiej-Stec, adresowana do dzieci utrwalających wymowę tytułowej głoski. Kolorowanki te to bogaty zbiór dużych ilustracji z wplecionymi weń logatomami i wyrazami, które dziecko powinno powtórzyć, ale także zestaw ćwiczeń, które poprzez skupienie aktywności dziecka na dodatkowych czynnościach odwracają uwagę od żmudnych powtórzeń. Są to m.in. wycinanki, puzzle, karty do gry.

Grafika użyta przez autorkę jest bardzo przyjazna. Zróżnicowana wielkość elementów do zamalowania (na jednych stronach większa, na innych mniejsza) pozwala na wykorzystanie kolorowanek zarówno z młodszymi jak i starszymi uczniami. Niektóre z kolorowanek uwzględniają specjalne potrzeby uczniów z zaburzeniami spostrzegania wzrokowego i kierunkowości – w nich logatomy zapisane są w linii prostej. Natomiast te kolorowanki, w których logatomy swobodnie "skaczą" po rysunku można z dużą satysfakcją wykorzystać z dziećmi nie mającymi problemów dyslektycznych.

Kolorowanki z materiałem wyrazowym autorka podzieliła na kilka grup: zawierające ćwiczoną głoskę w nagłosie, śródgłosie, w zestawach dwuwyrazowych i zdaniach, na koniec prezentując kilka pomysłów zabaw utrwalających. W „Kolorowanki logopedyczne” warto zainwestować, nawet jeśli sceptycznie podchodzi się do malowanek – choćby ze względu na obszerność prezentowanego weń słownictwa i przejrzysty spis.