czwartek, 12 grudnia 2013

Samogłoski

Nie zacytuję źródła, ale wyczytałam ostatnio, że percepcja samogłosek pisanych białym kolorem na czarnym tle jest łatwiejsza niż gdy rozkład barw jest odwrotny. Wycięłam więc bardzo grube kartoniki, okleiłam je czarną folią i przykleiłam białe literki. O tak to wygląda:

Dziecię w wieku 13 miesięcy nie jest w stanie ich złamać, przegiąć czy roztargać. Myślę, że starsze też nie. A do czego to w ogóle służy? Do stymulacji mowy oczywiście. Samogłoski przetwarzane są prawopółkulowo, czyli globalnie. Dla dziecka litery to są nazwy znaków graficznych, tak jak "żyrafa" to nazwa tego zwierzątka z długą szyją a "łyżka" tego przyrządu do jedzenia zupy, "A" to taki znaczek. Jeszcze prościej - żyrafa to żyrafa, łyżka to łyżka, A do A. Także to, że dziecko wie iż tu jest napisane, A, U, K czy W nie znaczy, że umie czytać literki - czytanie to całkiem inna rzecz. A, że uczenie nazw liter proces czytania utrudnia, moją córkę uczę tylko samogłosek, czyli tych dźwięków, które tak samo brzmią osobno jak i w słowach i tekstach (czego nie da się powiedzieć o spółgłoskach, które zawierają element wokaliczny. Ale o tym już było). Dziś na próbę wyjęłam tylko "A" i kilka razy bawiłyśmy się z Zuzą, pokazywałam jej kartonik i mówiłam "A" podając go dziecięciu. Dziecię dotykało, przyglądało się, badało przedmiot. Potem mówiłam: "Zuziu daj mi A" - i dziecię dawało, bo prośbę "daj" już dobrze zna. Gdzieś w międzyczasie ten kartonik upadał, Zu zajmowała się czymś innym, więc mogłam też zapytać "Gdzie jest A? Zuziu daj mi A. Daj mamie A" i w ten sposób też działało. A na koniec, kiedy poprosiłam o A, Zu podając mi je powiedziała "A" więc jestem przeszczęśliwa :D Jutro spróbujemy z kolejną samogłoską!

2 komentarze:

  1. Zu teraz na wszystkie czerne kartoniki z białymi szlaczkami będzie mówić "A" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj po prostu nie wiedziałam jak to wytłumaczyć, dziecko widzi A i jak mu się mówi, że to A to po prostu przyjmuje do wiadomośći, że to A. Tak jak kiedy mówi się, że to lala ono z czasem przyjmuje do wiadomości, że to lala i wie, że to lala. No i dziś uczymy się E :) Choć nie wiem czy to taki dobry pomysł, biorąc pod uwagę fakt, że uczę ja też korzystania z nocnika, które pomocniczno też nazywamy tym dźwiękiem :P

    OdpowiedzUsuń