Ogłaszam, iż powstała nowa kategoria na blogu: lista adresów internetowych odsyłających do miejsc, w których rodzice i/lub terapeuci metody krakowskiej (ale nie tylko) opisują, jak pracują ze swoimi podopiecznymi. U autorów można znaleźć także filmiki pokazujące jak krok po kroku wykonać dane zadanie, gotowe pomoce do pobrania, teoretyczne uzasadnienie wybranego postępowania. Zachęcam, polecam!
Inspiracje edukacyjne i wychowawcze pisane okiem nauczyciela współorganizującego kształcenie specjalne w klasie trzeciej i nauczyciela języka polskiego jako obcego w szkole podstawowej, a także logopedy w przedszkolu. Zapraszam!
czwartek, 9 stycznia 2014
czwartek, 12 grudnia 2013
Samogłoski
Nie zacytuję źródła, ale wyczytałam ostatnio, że percepcja samogłosek pisanych białym kolorem na czarnym tle jest łatwiejsza niż gdy rozkład barw jest odwrotny. Wycięłam więc bardzo grube kartoniki, okleiłam je czarną folią i przykleiłam białe literki. O tak to wygląda:
Dziecię w wieku 13 miesięcy nie jest w stanie ich złamać, przegiąć czy roztargać. Myślę, że starsze też nie. A do czego to w ogóle służy? Do stymulacji mowy oczywiście. Samogłoski przetwarzane są prawopółkulowo, czyli globalnie. Dla dziecka litery to są nazwy znaków graficznych, tak jak "żyrafa" to nazwa tego zwierzątka z długą szyją a "łyżka" tego przyrządu do jedzenia zupy, "A" to taki znaczek. Jeszcze prościej - żyrafa to żyrafa, łyżka to łyżka, A do A. Także to, że dziecko wie iż tu jest napisane, A, U, K czy W nie znaczy, że umie czytać literki - czytanie to całkiem inna rzecz. A, że uczenie nazw liter proces czytania utrudnia, moją córkę uczę tylko samogłosek, czyli tych dźwięków, które tak samo brzmią osobno jak i w słowach i tekstach (czego nie da się powiedzieć o spółgłoskach, które zawierają element wokaliczny. Ale o tym już było). Dziś na próbę wyjęłam tylko "A" i kilka razy bawiłyśmy się z Zuzą, pokazywałam jej kartonik i mówiłam "A" podając go dziecięciu. Dziecię dotykało, przyglądało się, badało przedmiot. Potem mówiłam: "Zuziu daj mi A" - i dziecię dawało, bo prośbę "daj" już dobrze zna. Gdzieś w międzyczasie ten kartonik upadał, Zu zajmowała się czymś innym, więc mogłam też zapytać "Gdzie jest A? Zuziu daj mi A. Daj mamie A" i w ten sposób też działało. A na koniec, kiedy poprosiłam o A, Zu podając mi je powiedziała "A" więc jestem przeszczęśliwa :D Jutro spróbujemy z kolejną samogłoską!
piątek, 6 grudnia 2013
Zagłówek dziecięcy do auta
Ach, moja pierwsza robótka na maszynie do szycia! <3
Jestem zupełnie początkująca jeśli chodzi o maszyny do szycia, właściwie ta, którą kupiłam jest pierwszą, którą w ogóle dotykam. Dołączona do Łucznika 2008 Weroniki instrukcja jest dość lakoniczna (najbardziej rozwaliło mnie polecenie: "przełożyć przez prowadniki itd." - ciekawe co się kryje za "itd."?) Podobnie nazewnictwo - na początku szczupłej książeczki jest niby rysunek przedstawiający maszynę z nazwami dla poszczególnych części, niestety tylko niektórych. Np. taka rączka maszyny - gdzie maszyna (u licha!) ma rączkę? Na szczęście jest youtube. Polecam ten filmik. Mój model pozbawiony jest nawet strzałek i schematów, o których mówi ta dziewczyna, więc samo poprowadzenie nici było bez instrukcji nie do przeskoczenia.
A - do 15 grudnia ową Weronikę można zakupić w E-leclercu w promocyjnej cenie 299zł (na stronie Łucznika kosztuje 350zł, w E-lelcercu normalnie 379zł, więc okazja niezła). Tylko trzeba być upartym, w punkcie w którym kupowałam moją musiałam się uchodzić on Annasza do Kajfasza, bo cena z półki sklepowe nie zgadzała się z ceną z gazetki promocyjnej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




