Miesiąc temu, gdy B. zaczął nową pracę, okazało się, że ma już dwa tysiące osiemset dziewięćdziesiąt sześć różnych kluczy. Niezbędne okazało się więc wejście w posiadanie jakiegoś breloczka, który połączyłby chociaż część z nich. Dlatego uszyłam maleńką czerwoną gitarę:
Cóż, po kilku dniach już jej nie było - gdzieś się zagubiła. No trudno! Jak tylko nabędę materiałów breloczkowych (kółek takich specjalnych np.) uszyję ich więcej. Tylko jakoś do pasmanterii mi ostatnio nie po drodze :/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz