Kochani!
Na początek to, z czego uczniowie w mojej szkole korzystają na co dzień w trakcie lekcji:
1) klikankowo
2) elementarz odkrywców (można wygooglować podręcznik swojego dziecka i poszperać co tam proponują z wykorzystaniem mediów, bo dzieci to cieszy jak wiemy, a naszym zadaniem jest przekierować je z monotematycznych gier na coś kształcącego i rozwijającego)
3) epodreczniki (z tego jeszcze nie korzystałam ale MEN rekomenduje i zachęca zwłaszcza teraz, podczas kwarantanny szkolnej)
4) scratch drugoklasiści w mojej szkole już stawiają pierwsze kroki w programowaniu, zachęcam i Wasze pociechy :)
4) scratch drugoklasiści w mojej szkole już stawiają pierwsze kroki w programowaniu, zachęcam i Wasze pociechy :)
Dzień pierwszy: planowanie. Dziś zaczynamy od bajki bo musiałam pomyśleć jak to ogarnąć a i spodziewałam się niezadowolenia po ogłoszeniu, że zostają dziś w domu. Dalej korzystamy z planu lekcji córki a młodszemu dobieramy materiały z tej samej kategorii.
Zachęcam do planowania!
- aby dzieci znały granice, bo dzięki nim czują się bezpiecznie, wiedzą co po czym następuje i kiedy będzie odpoczynek i rozrywka
- aby nam łatwiej było nad nimi panować, bo możemy odwołać się do wyższej instancji, tego co jest zapisane
- aby dzieci znały granice, bo dzięki nim czują się bezpiecznie, wiedzą co po czym następuje i kiedy będzie odpoczynek i rozrywka
- aby nam łatwiej było nad nimi panować, bo możemy odwołać się do wyższej instancji, tego co jest zapisane
Wplatajcie w Wasze plany wspólne obowiązki domowe, niech uczą się przy okazji, że nic nie dzieje się samo: zupa jest bo została zrobiona, miejsce do jedzenia jest, bo zostało uprzątnięte itd.
Powodzenia!
Jeśli boicie się swoich zdolności artystycznych, skorzystajcie z talentów dzieci, niech oni rysują. Możecie też użyć gotowych symboli. Ja inspirowałam się symbolami MAKATON, tych na oznaczenie sal lekcyjnych - do pobrania bezpłatnie na stronie MAKATONu.
I jeszcze kilka argumentów dlaczego planowanie może być ważne dla Twojego dziecka i/lub dla Ciebie:
- przypomina mu zajęcia w placówce, gdzie zazwyczaj obowiązuje stały rytm,
- pozwala odetchnąć z ulgą (jeszcze tylko tyle a tyle), cieszyć się dłużej (przedłużyć oczekiwanie na to, co dziecko lubi), poczuć wspólnotę z resztą klasy (uczymy się osobno, a jednak robimy to samo)
- rodzicowi pozwala odwołać się do instancji wyższej, jeśli dziecko się buntuje i oznajmia, że cały dzień będzie oglądać tv/grać w brawla itp. Dzieci potrzebują granic, by czuć się bezpiecznie i dobrze się rozwijać. My, dorośli, wyznaczamy te granice. Plan jest wizualizacją granic.
- jeśli masz duszę niespokojną jak artysta, pomoże Ci pamiętać o wszystkim co do tej pory było na głowie szkoły
- odfajkowanie tego co niezbędne da Wam więcej przestrzeni do tego na co macie ochotę a z drugiej strony może Wam zorganizować dzień i przedłużyć szkołę na właśnie cały dzień (tak było dziś u nas, niektóre prace plastyczne wymagały kilku etapów, bo coś tam schnęło, potem kolejna warstwa, i znowu wysychanie - więc w sumie wracaliśmy do nich cały dzień. I dzieciom się to podobało. I uczy też wytrwałości oraz tego, że na efekt łał trzeba pracować dłużej, konsekwentnie, poszczególne etapy nie zawsze są szalenie ciekawe - podobnie jest z nauką, pracą, życiem. To co fajne przeplata się niestety z tym co niefajne. Myślę, że to ważne by to powiedzieć, bo jako osoba pracująca w szkolę widzę, że dzieci mają z tym problem. Dziwią się, że mają jeść to co im nie smakuje, uczyć się tego co nudne, robić to co ich nie interesuje. Bynajmniej daleka jestem od twierdzenia, że dzieci trzeba zmuszać czy zanudzać, jestem za nauką przez zabawę u młodszych oraz filozofią podmiotową, opartą na dialogu, niemniej tak już po prostu w życiu jest: to co złe zawsze obok dobrego, w życiu piękne są tylko chwile i po nocy zawsze przychodzi dzień - skrzydlate słowa na to co akurat dziś i akurat jemu, jej, mi czy Tobie przychodzi z trudem :)
A dla tych co nie lubią czytać przegląd graficzny naszego dzisiejszego dnia (ku inspiracji):
Pieczarkowa ulubiona. Praktykują uważność i uczą się cierpliwości. Obiad nie staje się sam z siebie, trzeba go zrobić. Można razem.
Czekanie na swoją kolej początkowo jest trudne (jedno moje dziecko to przedszkolak, a drugie pierwszoklasista), ale po kilku jasno wyrażonych zasadach i wyjaśnieniach zaczynają sobie wzajemnie pomagać.
Nauka angielskiego, gramy w memo. Materiał ze strony: Słownictwo z zakresu Ciało człowieka
Syn przypomniał sobie o tabliczce logiko, ale zazdrość przewija się w ciągu dnia kilkakrotnie "bo ty tylko jej pomagasz" i mimo, że potrafi, chce by go wspierać. I przydatna okazuje się książka "Bajki, które uczą jak żyć wśród innych" i zamieszczony tam dekalog dżungli. Nareszcie książka o wartościach, którą chcą słuchać moje szkraby! Próowaliśmy Kasdepke, próbowaliśmy Przyjaciół żyrafy i kilku innych, ale albo byłby zbyt moralizatorskie, albo nudne. Przygody Arandu i zadania na koniec rozdziału bardzo się moim podobają. I uczniowi mojemu też przypadły do gustu.
Potrzebne: folia bąbelkowa, farby, pisaki. Nie ingerowałam, pokazałam tylko przykładowe zwierzaki z odcisków palca. Córa opowiadała różne historie wskazując poszczególne rybki a kiedy doszłyśmy do wniosku, że można planszę wykorzystać także do zajęć terapeutycznych córa zaproponowała, że będzie mi ją wypożyczać <3
Potrzebne: farby, kredki pastelowe (suche), pisaki, kredki zwykłe. Dużo elementów jest malowana kciukiem (ptaki, biedronki, żabki,bazie, płatki kwiatów, jeże). Praca wymaga kilkakrotnego wracania do niej i dorysowywania kolejnych elementów. Ale warto, córka zadowolona efektem końcowym swojej pracy.
I wreszcie długo przez nas wyczekiwany eksperyment pod tytułem: Co się stanie z zębem zanurzonym w coca-coli :D













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz