Do kolekcji zwierzątek wiejskich, z którymi z reguły rozpoczyna się naukę czytania (dla łatwości artykulacyjnej - by je nazwać używa się wyrażeń dźwiękonaśladowczych, najlepiej zbudowanych z samogłosek i/lub sylab otwartych, czyli sylab rozpoczynających się spółgłoską i kończących samogłoską jak np. PA, MU, KO, TU). Dla tej łatwości właśnie logopedyczne świnki nie chrumkają CHRUM CHRUM ani nie pocharkują w trudny do zwerbalizowania sposób tylko popiskują czysto samogłoskowo: I I I.
Spodobał mi się plan zwierzątek szytych na kole (patrz: kot Justynka) stąd taki a nie inny wygląd Grażynki:
Ponadto naszywanie mniejszych elementów bezpośrednio na korpus (łapki u kotka, kopytka u świnki) utrudnia szkrabom ich wyrwanie i ewentualne zjedzenie. No i walor terapeutyczny: ćwiczenie chwytu pęsetkowego na poduszkowatej powierzchni - centralnie z tyłu świnki naszyłam zawinięty ogonek w kolorze uszu i ryjka - jest zatem i bodziec wzrokowy wskazujący, gdzie naciskać ;)
Świnkę Grażynkę uszyłam 31 lipca i dedykuję ją Werce - jak się okazało, pasjonatce tego gatunku zwierząt :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz